poniedziałek, 31 marca 2014

Brokuły z czosnkiem i sezamem




Podziwiam ludzi, którzy całe swe życie koncentrują wokół zmęczenia... takich, których męczy już sam fakt otwierania oczu o poranku... Za co podziwiam? Za tę wyjątkową umiejętność stworzenia wokół siebie aury osób stale się eksploatujących podczas różnych zadań, których w istocie w ogóle nie wykonują... bo są zmęczeni... Ja do takich zdecydowanie się nie zaliczam. Nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym. Ktoś mi ostatnio uświadomił, że ja nawet jak padam na twarz, to i tak podejmuję kolejne zadanie i tak mówię co jeszcze powinnam... I tak sobie myślę, że chyba faktycznie tak jest... otaczam się tymi zadaniami, wyzwaniami i muszę stwierdzić, że ostatnio nawet doszłam do wprawy i wiele z nich wykonuję jednocześnie :-) a trzy czy cztery godziny snu w nocy to po prostu komfort ;-) nawet na spacerze z dzieckiem w mojej głowie piętrzą się różne pomysły, projekty... i choć nigdy nie życzyłam sobie aż takiej dynamiki, to ciesze się z takiego stanu rzeczy... to pewna forma zamaskowania, zagłuszenia tego co się dzieje, a na co nie mam wpływu... to forma przetrwania tego co przecież kiedyś musi minąć... 
Mam nadzieję, że nie stracicie do mnie cierpliwości, jeśli czasem przemycę Wam tu trochę tych bolączek... obiecuję, że nie za często ;-) no i jeszcze szybki przepis - takie urozmaicenie zwyczajnego brokuła :-) idealnie pasuje na kolację albo jako dodatek do drugiego dania :-) Spróbujcie - mojej córci bardzo smakował, a to bardzo wybredna młoda dama ;-)


SKŁADNIKI

1 brokuł

2 łyżki masła klarowanego

4 ząbki czosnku

2 łyżki sezamu

sól, cukier





Brokuła myjemy i dzielimy na małe części. Wodę zagotowujemy z solą i cukrem (tyle soli ile cukru, ja dają po jednej łyżeczce) i do wrzącej wrzucamy brokuła. Gotujemy przez trzy minuty, a następnie wyłączamy, przykrywamy garnek i odstawiamy na kolejne trzy minuty. Odcedzamy i oblewamy zimną wodą - w ten sposób brokuł zachowa piękny, zielony kolor. Masło rozgrzewamy na patelni i dodajemy pokrojony w cienkie plasterki czosnek. Chwilę smażymy aż stanie się lekko złoty (ale nie brązowy, bo będzie gorzki) i dosypujemy sezam, mieszamy i całość smażymy jeszcze przez 1 - 2 minuty. Dodajemy kawałki brokuła i mieszamy, tak by oblepiły się sezamem (ale nie może to trwać zbyt długo, bo wtedy brokuł zmieni kolor). Przekładamy na talerz.    



piątek, 28 marca 2014

Szarlotka na cieście kruchym z ziemniakami



A więc piątek... a więc weekend... a więc siedzę sobie tu sama i myślę... o wszystkim... takiej burzy w mózgu to już dawno nie miałam... tyle wątpliwości, niewiadomych, o wiele mniej rozwiązań... a z drugiej strony pomysłów cząstkowych aż nadto... i chyba to nawet lepiej - małymi krokami do przodu idzie się w prawdzie wolniej, ale i ostrożniej... a więc dalej... i tak też zamierzam :-) 
W całej tej plątaninie myśli jest też miejsce na pomysły kulinarne :-) i dzięki Bogu, bo gdyby nie to, dzisiejsze ciasto nie miałoby prawa bytu ;-) a tak to lekko zmodyfikowałam zwykły przepis na ciasto kruche i jest :-) trochę się obawiałam tych ziemniaków ale teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie było czego :-) ciastojest wręcz idealne :-) a jak pachnie... mmm...


SKŁADNIKI

Na ciasto:

500 g ziemniaków

3 szklanki mąki

125 g margaryny

1/2 szklanki cukru pudru

3 żółtka

1 łyżka cukru waniliowego lub 2 torebki wanilinowego

2 łyżeczki proszku do pieczenia


Dodatkowo:

1 kg jabłek

2 łyżki cukru

1 łyżeczka cynamonu

mielony kardamon (trochę, na koniec łyżeczki)

2 - 3 łyżki bułki tartej

cukier puder do posypania




Ziemniaki obieramy, gotujemy i przecieramy przez sitko (nie miksujcie ich, bo wtedy wyjdzie puree, a tu potrzebny jest po prostu ziemniaczany puch), studzimy. Mąkę, cukry i proszek do pieczenia mieszamy razem, a następnie dodajemy do ziemniaków i rozcieramy, aż powstanie mnóstwo drobniutkich grudek. Dodajemy startą na tarce jarzynowej margarynę i żółtka - zagniatamy ciasto (należy to robić szybko, by miało ono jak najkrótszy kontakt z ciepłem dłoni, dokładnie tak samo jak przy każdym innym kruchym cieście). Ciasto ma trochę luźniejszą konsystencję niż typowe ciasto kruche.
Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy na ćwiartki, a następnie każdą w cienkie plasterki. Dodajemy cukier, cynamon, kardamon i delikatnie mieszamy.
Z ciasta odrywamy 1/3 i odkładamy, a pozostałą częścią wylepiamy dno i boki tortownicy (24 cm). Posypujemy ciasto bułką tartą (dzięki temu sok z jabłek nie wsiąknie podczas pieczenia w ciasto i nie stanie się ono gliniaste). Wykładamy jabłka, a na nie ścieramy pozostawione wcześniej ciasto. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg + dolna grzałka) na 50 - 60 minut (w zależności od tego jak szybko pieką Wasze piekarniki). 
Gotowe ciasto studzimy i posypujemy cukrem pudrem.




P.S.
Jeśli chcecie wzbogacić smak Waszej szarlotki, to możecie zamiast tartej bułki rozsmarować na cieście masę krówkową - 200 g krówek rozpuszczamy w garnku z grubym dnem dodając 4 łyżki śmietany 30 %; gotujemy przez chwilę mieszając aż do uzyskania gęstej jednolitej masy; studzimy (nie musi być idealnie zimna) i już można działać :-) Ale musicie pamiętać, że taka masa jest bardzo słodka ;-)





środa, 26 marca 2014

Sałatka z pomarańczą





Doba jest zdecydowanie za krótka... szczególnie dla mnie... poza tym dzisiejszy dzień obfitował w informacje tak różnorodne, zaskakujące i wręcz nietypowe, że najlepiej byłoby gdyby już się skończył... z drugiej jednak strony chciałoby mi się krzyknąć: TRWAJ! dniu jak najdłużej... a te nie słucha... Ostatnio zaczęłam się nawet zastanawiać, że może ja mam po prostu złą organizację czasu, ale nic z tego... taka opcja nie istnieje... ja zwyczajnie w świecie mam alergię na bezczynność... choroba nieuleczalna... a jednym z jej objawów jest ciągłe znajdowanie sobie nowych zajęć... efektem takich poszukiwań jest choćby dzisiejszy przepis na sałatkę, która jest tak fantastyczną mieszanką smaków, że nie sposób jej się oprzeć... został on zainspirowany pewnym pomysłem dotyczącym "Smaków z Polski" i tam też pojawi się w przyszłym tygodniu (wraz z kilkoma innymi przepisami).


SKŁADNIKI

ok. 60 g roszponki

1 (porządna) garść liści szpinaku

2 łodygi selera naciowego

2 łyżki suszonej żurawiny

1 duża pomarańcza

2 łyżeczki musztardy francuskiej

1 łyżka oliwy z oliwek






Roszponkę i szpinak płuczemy w zimnej wodzie; ze szpinaku odrywamy ogonki i kroimy go w cienkie paski, roszponkę zostawiamy w całości. Selera kroimy w cienkie plasterki. Pomarańczę obieramy i wycinamy cząstki, tak by nie pozostały białe błonki. Wycinajcie je nad salaterką, ponieważ sok, który podczas tej czynności się pojawi będzie za chwilę potrzebny. Musztardę,oliwę i sok dokładnie mieszamy. Wszystkie składniki - żurawinę też - wkładamy do salaterki i delikatnie mieszamy. 
Rewelacja... 

niedziela, 23 marca 2014

Śniadaniowe bułki pełnoziarniste




Moje wiosenne zakręcenie bierze górę :-) Na śniadanie miały być świeże, ciepłe bułki, bo moja córcia chętnie takie zjada. I były, tylko że zwykle pieczone o poranku bułki chlebowe musiały ulec pewnej modyfikacji... To, że mąkę białą zamieniam pełnoziarnistą, to nic nowego, często tak robię, ale  po mleko w proszku do bułek sięgnęłam pierwszy raz. Powód jak zwykle prozaiczny: mleka w lodówce było tylko tyle, żeby starczyło dziecku na kakao... kto by tam pamiętał, że trzeba kupić więcej ;-) mogłam oczywiście użyć wyłącznie wody (też tak czasem robię), ale... ale otwierając szafkę wpadło mi w oczy mleko w proszku (takie normalne, nie modyfikowane!) więc było oczywiste, że znajdzie się w bułkach :-) Efekt? Bułki wyszły delikatniejsze niż z sama wodą, a ponieważ są pachnące i fantastycznie miękkie to zniknęły w oka mgnieniu :-) 


SKŁADNIKI

4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej

4 łyżki mleka w proszku

1 szklanka ciepłej wody

25 g drożdży

2 łyżki oleju rzepakowego

1 łyżka cukru pudru

1 łyżeczka soli

dowolna posypka, np. mak, sezam itp.









Mąkę, mleko, cukier i sól wsypujemy do miski i mieszamy. Drożdże rozpuszczamy w wodzie i dolewamy do suchych składników, dodajemy olej i wyrabiamy ciasto. Na początku będzie się bardzo lepiło, ale w miarę wyrabiania będzie się stawało coraz zwięźlejsze. Wyrabianie trwa ok. 10 minut i po tym czasie ciasto powinno swobodnie odchodzić od dłoni. Teraz odrywamy kulki ciasta (ja robię małe bułki, takie pasujące do dziecięcej rączki ;-) więc odrywam kawałki wielkości kurzego jajka) i układamy je na papierze do pieczenia, lekko spłaszczamy, smarujemy wodą i posypujemy makiem, sezamem czy tym co akurat macie albo lubicie, a następnie nacinamy głęboko nożem. Pieczemy przez 15 minut  w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (jeśli robicie większe bułki pieczemy 20 minut).   




P.S.
Na śniadanie 2 - 3 osób wystarczy zrobić bułki z połowy porcji. Przygotowanie razem z pieczeniem zajmuje ok. 30 minut. 
Wcześniej proponowałam Wam już inne bułki pełnoziarniste, znajdziecie je tutaj (KLIK).



sobota, 22 marca 2014

Kluski szpinakowe



Tak sobie właśnie myślę, że pewne osoby czasem lepiej o nic nie pytać, by później nie ponosić samemu konsekwencji usłyszanej odpowiedzi... Mało tego trzeba się wcześniej upewnić, że ta odpowiedź, nie zostanie przez owego odpowiadającego włożona nasze usta... Na szczęście od jakiegoś czasu już się nie przejmuję takimi zagrywkami :-) a po dzisiejszym dniu dochodzę do wniosku, że lepiej nie pytać, nie interesować się pewnymi sprawami, kierować się własnymi argumentami od początku do końca... ot co!

Jeśli chodzi o kluski szpinakowe to trochę sobie eksperymentowałam z nimi zanim osiągnęłam to, co dziś Wam przedstawiam. Za pierwszym razem skorzystałam nawet z przepisu znalezionego w sieci, ale całkowicie się nie sprawdził :-( próba numer dwa była już prawie trafiona, ale - kierując się zasadą, ze do trzech razy sztuka - dopiero trzecie podejście okazało się strzałem w dziesiątkę :-) z czystym sumieniem dzielę się więc końcowym efektem podjętych prób i popełnionych błędów, który zdecydowanie jest sukcesem :-) 


SKŁADNIKI

150 g świeżego szpinaku

1 jajko

1 żółtko

2 - 3 ząbki czosnku

9 czubatych łyżek mąki pszennej

3/4 szklanki gęstego jogurtu naturalnego (najlepiej typu greckiego)

1 łyżeczka soli


Szpinak myjemy, wkładamy do wysokiego naczynia, dodajemy czosnek i miksujemy blenderem na jednolitą papkę. Dodajemy jogurt, sól, jajko i żółtko i ponownie miksujemy. Następnie stopniowo wmiksowujemy mąkę. Ciasto powinno być takiej konsystencji, by łatwo spadało z łyżki. W dużym garnku zagotowujemy wodę i solimy ją (tak jak na kluski). Na wrzącą wodę wkładamy łyżką niewielkie porcje ciasta, gotujemy aż wypłyną na powierzchnię i od tego momentu jeszcze 3 minuty. Wyjmujemy, a z resztą ciasta postępujemy dokładnie w taki sam sposób.
Takie kluski stanowią idealny dodatek do mięsnych dań obiadowych, sprawdzają się też polane roztopionym masłem i z dodatkiem surówki. 




P.S.
Przepis na surówkę znajdziecie tutaj (KLIK), a kotlety możecie zrobić z tych przepisów: (KLIK) lub (KLIK). Dla odmiany opanierowałam je tym razem w drobnych płatkach owsianych.

Surówka z marchwi i papryki



Bardzo lubię wszelkie surówki, które tym różnią się od sałatek, że są po prostu surowe ;-) mało tego można je bardzo szybko przygotować i pasują dosłownie do wszystkiego - sekretem jest to, co się w nie doda ;-) tym razem proponuję Wam marchewkę, paprykę i jabłka - pycha...


SKŁADNIKI

2 duże marchewki

2 jabłka

1 papryka czerwona

2 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżki octu jabłkowego

1/2 łyżeczki cukru

sól, pieprz


Marchewki i jabłka obieramy i ścieramy na tarce jarzynowej. Paprykę kroimy w cienkie paski. Oliwę, ocet i przyprawy mieszamy razem. Wszystkie składniki łączymy ze sobą, odstawiamy na kilka minut. I to wszystko. Szybko?

piątek, 21 marca 2014

Pasta z makreli wędzonej i jajek



Więc w końcu piątek :-) a do tego wiosna jak marzenie :-) nastraja optymizmem, budzi nadzieje... ejjj, jakoś mi bardzo refleksyjnie ostatnio... hmmm...
Za to moja córcia twardo stąpa po ziemi :-) po popołudniowej zabawie na dworze, stwierdziła, że musi sobie kupić jeszcze coś słodkiego i może iść na bajkę ;-) więc kupiłyśmy - chociaż właściwie to ona sama wybierała co to ma być i sama dotargała koszyk do kasy - a teraz siedzi oglądając tę swoją bajkę pałaszuje kolację, a batonik czeka... stwierdziła, że będzie miała na deser... to się nazywa samodyscyplina trzylatki ;-) 
Skoro o kolacji mowa, to proponuję Wam pastę z makreli i jajek - jest łatwa i szybka w przygotowaniu (nie licząc czasu oczekiwania na jajka), a do tego fantastycznie smakuje :-)


SKŁADNIKI

1 duża makrela wędzona

4 jajka

1 cebula

100 g serka kanapkowego

2 łyżki majonezu

sól, pieprz


Jajka gotujemy na twardo, studzimy i kroimy w drobną kostkę. Podobnie kroimy cebulę. Makrelę dzielimy na drobne kawałki. Majonez miksujemy z serkiem solą i pieprzem. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Idealny pomysł na śniadanie lub kolację :-) 



czwartek, 20 marca 2014

Bułki z pieczarkami



W ostatnim czasie bombarduje mnie tak wiele emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, że czasem czuję się jakbym pływała w jakimś koktajlu... wiele się dzieje, wiele pytań wymaga natychmiastowych odpowiedzi, wiele sytuacji oczekujących konstruktywnych rozwiązań... ale tak naprawdę, to nie ma co narzekać - jest dynamicznie, energicznie, ciekawie... zaskakujące w takim emocjonalnym zamieszaniu jest dla mnie zawsze to, jak wiele człowiek dowiaduje się o samym sobie... o swoich marzeniach, pragnieniach, potrzebach, sposobach ich realizacji i weryfikacji... ale też o ludziach wokół - jak wiele masek skrywają na co dzień, by ujawnić je w chwilach szczególnych, najmniej spodziewanych... i tak naprawdę to też buduje... może najbardziej...
W całym tym wewnętrznym zamieszaniu - nie wiedzieć czemu - wchodząc dziś do sklepu przyjęłam za pewnik, że dziś piątek... i pod tym kątem zrobiłam zakupy... dopiero kilka godzin później dotarło do mnie, że to dopiero czwartek...
Nie mniej dzisiejsza propozycja dla Was jest jak najbardziej przemyślana i uporządkowana :-) nie powinna budzić wątpliwości innych niż te, ile właściwie zjeść tych bułek...


SKŁADNIKI

Na ciasto:

2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej

2 szklanki mąki pszennej białej

1 1/3 szklanki ciepłego mleka

1 łyżeczka soli

1 opakowanie drożdży instant

4 łyżki oleju rzepakowego


Na farsz:

300 g pieczarek

2 cebule

2 łyżki masła

1 łyżka pasty pomidorowej

słodka czerwona mielona papryka

sól, pieprz


dodatkowo: ser żółty do posypania bułek po wierzchu




Obie mąki, sól i drożdże mieszamy razem, dolewamy mleko, olej i zagniatamy gładkie ciasto (wyrabiamy ok. 10 minut). Odstawiamy na ok. 30 minut.
Pieczarki i cebule kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy masło i wrzucamy przygotowane składniki, smażymy przez chwilę, a następnie dodajemy pastę, doprawiamy papryką, solą i pieprzem. Smażymy aż wytworzony na patelni płyn odparuje.
Ciasto wykładamy na stolnicę podsypaną delikatnie mąką i rozwałkowujemy na kwadrat lub prostokąt o grubości ok. 1/2 cm. Na 2/3 szerokości ciasta równomiernie rozkładamy farsz,a następnie zawijamy do środka pozostawiona 1/3 (tę bez farszu). Teraz całość składamy na pół - musi powstać coś w rodzaju płaskiej rolady. Następnie kroimy ją na kawałki szerokości 2 - 3 cm i każdy zwijamy w świderek, a następnie posypujemy serem. Układamy je na papierze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. Takie bułeczki smakują zarówno na ciepło, jak i po wystudzeniu.    

środa, 19 marca 2014

Babka ze szpinakiem czyli "Leśny mech" inaczej





"Leśny mech" - znają już pewnie wszyscy, a ja jadłam dopiero niedawno i od razu przypadło mi do gustu :-) Ponieważ jednak nie mogłam się doczekać, aż otrzymam przepis od pani, która mnie nim poczęstowała znalazłam go sobie w sieci :-) A żeby był bardziej mój, trochę sobie zmieniłam w tym przepisie: mniej oleju, inny krem i ostatecznie zachwyciło :-) nie tylko mnie... Poza tym zdecydowanie pasuje mi to ciasto do nieubłaganie zbliżającej się wiosny...  w drodze z pracy widziałam stado saren skubiących na łące trawę - bezcenne... 
A tak na marginesie - zaglądaliście już dziś na "Smaki z Polski"? Tam też zielono...


SKŁADNIKI

Na ciasto:

450 g mrożonego szpinaku (rozdrobnionego i to jak najdrobniej)

2 szklanki mąki pszennej

1 1/3 szklanki cukru

3/4 szklanki oleju

3 jajka

3 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka aromatu migdałowego


Na masę:

400 g śmietany 30%

250 g serka mascarpone

1 galaretka (smak dowolny)

250 ml gorącej wody


dodatkowo: 5 - 6 kiwi




Szpinak rozmrażamy i odsączamy na sitku. Jajka miksujemy z cukrem na puszystą masę. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i stopniowo dosypujemy do masy jajecznej cały czas miksując. Następnie powoli dolewamy olej, olejek i dodajemy szpinak. Miksujemy jeszcze przez chwilę, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Gotową masę przelewamy do tortownicy (ok. 23 cm) i pieczemy godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg). Na koniec pieczenia sprawdźcie patyczkiem czy ciasto jest na pewno upieczone - patyczek wbity w ciasto i wyjęty powinien być suchy, a nie oblepiony ciastem.
Galaretkę rozpuszczamy w wodzie i studzimy (powinna być chłodna, może lekko tężeć, ale nie może całkiem zastygnąć). Śmietanę miksujemy na sztywno na najwyższych obrotach miksera, a następnie zmniejszamy je i stopniowo dodajemy mascarpone. Gdy ser połączy się ze śmietaną, dolewamy stopniowo, po jednej łyżce galaretkę miksując na niskich obrotach.
Kiwi obieramy i kroimy na cienkie plasterki.
Wystudzoną babkę kroimy na kilka krążków (mnie wyszło pięć), a następnie przekładamy masą tak jak tort. Na koniec smarujemy kremem po wierzchu i obkładamy plasterkami kiwi. Schładzamy w lodówce. I powiem wam, że ciasto jest wprost niezwykłe...

P.S.

Przykładając do jednego z boków połówkę kiwi stworzycie fantastyczny tort w kształcie żółwia - podpatrzone w sieci ;-)



wtorek, 18 marca 2014

Filet z kurczaka zapiekany w sosie pomidorowym



Właśnie tak sobie myślę siedząc nad pucharkiem fantastycznych lodów kawowo - cynamonowych, że w sumie to obiecałam sobie od poniedziałku zadbać o formę przed wiosną... cóż, dziś już wtorek... wiosna od piątku... mówi się trudno, musi mnie przyjąć taką, jaką jestem... ;-)
A dla Was mam dziś propozycję na szybkie danie obiadowo - kolacyjne. Robi się - jak zwykle - samo i pasuje do najróżniejszych dodatków :-)


SKŁADNIKI

6 pojedynczych filetów z kurczaka

4 łyżki jogurtu naturalnego

4 łyżeczki pasty pomidorowej

1 łyżka słodkiej papryki mielonej

1 ząbek czosnku

sól, pieprz


Czosnek przeciskamy przez praskę, a następnie łączymy z jogurtem, pastą, papryką, solą i pieprzem. Mięso myjemy, oczyszczamy z ewentualnych żyłek i układamy w naczyniu żaroodpornym. Następnie zalewamy przygotowanym sosem i potrząsamy naczyniem tak, by oblał on mięso z każdej strony (możecie też całość wymieszać dłonią). Naczynie przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (termoobieg + dolna grzałka) na 40 minut. Tak przygotowane filety stanowią świetną propozycję obiadową lub kolacyjną.

P.S.
Przepis na sałatkę ze zdjęcia znajdziecie tutaj (KLIK) 

poniedziałek, 17 marca 2014

Zielone miętowe czekoladki



Skoro dziś św. Patryka tzn., że dominuje piękna irlandzka zieleń :-) Dlatego proponuję taki mały tuning zwykłej białej czekolady :-) A smak miętowy idealnie pasuje mi do tego koloru... 


SKŁADNIKI

150 g białej czekolady

1/4 łyżeczki zielonego barwnika w proszku

kilka kropelek aromatu miętowego 




Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy do niej barwnik i aromat, dokładnie mieszamy i umieszczamy w foremkach do czekoladek / lodu. Wstawiamy do lodówki, by czekoladki zastygły. 

P.S.
Równie dobrze możecie wykorzystać inny kolor i smak :-) mojemu dziecku bardzo smakują malinowe :-)



Obiadowa surówka z selera naciowego



Tak... właśnie przeczytałam coś co po prostu mną wstrząsnęło... niektórzy ludzie są chyba mistrzami samozagłady - no jak można podpisywać się pod głupotami? mmmmm!!!! Cóż, jeśli na pewne rzeczy nie ma się wpływu i zmienić ich nie można, to zwyczajnie trzeba się nauczyć je tolerować... nie akceptować... liczy się przede wszystkim zgoda z samym sobą...
A co do tematów kulinarnych, to mam dla Was dziś bardzo szybką, smaczną i zdrową surówkę, która idealnie komponuje się z większością dań obiadowych :-) ale nie tylko...


SKŁADNIKI

4 łodygi selera naciowego

2 średnie marchewki

1 jabłko

1/2 czerwonej cebuli

1 łyżka majonezu

1 łyżka jogurtu naturalnego

sól, pieprz


Marchewki i jabłko obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Selera i cebulę kroimy w cienkie plasterki. Jogurt łączymy z majonezem, solą i pieprze. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy. Gotowe :-) 



niedziela, 16 marca 2014

Ser z mleka




Ponieważ poprzedni przepis na ser spotkał się z Waszym zainteresowaniem, to dziś mam dla Was inny przepis - taki z notatnika mojej babci, który nawet często robię :-) Babcia robiła go wykorzystując zsiadłe mleko, ja dają kefir. Serek ma konsystencję dość zwięzłego twarogu, można go śmiało kroić nożem, a do tego jest neutralny w smaku - dobrze komponuje się zarówno w połączeniu ze słodkimi, jak i słonymi czy ostrymi dodatkami :-)


SKŁADNIKI

1 l mleka

1 szklanka kefiru


Mleko zagotowujemy, zestawiamy z palnika i dolewamy kefir. Następnie kilkakrotnie mieszamy i odstawiamy. Gdy zaczną się wyraźnie oddzielać grudki sera, a otaczająca je serwatka nabierze jasno żółtego koloru przelewamy całość na sitko wyłożone gazą i pozostawiamy do ocieknięcia na całą noc. Możecie tez rogi gazy związać i całość zawiesić np. nad zlewem - wtedy ser będzie miał kształt bardziej kulisty :-)




Znów coś, co robi się samo ;-)

Ruloniki śniadaniowe




No i wróciłam ze szkolenia :-) Trochę zmęczona, trochę zadowolona, zdecydowanie nie przygotowana na dalsze życiowe progi, na które się natknęłam po powrocie :-( ... Myślę sobie, że to wielkie szczęście, że mam moją córeczkę - zawsze wie jak mi poprawić nastrój :-) Na dzisiejsze śniadanie zrobiłam jej ruloniki z ciasta francuskiego, a do nich ciepłe kakao... Zachwyt w tych małych, radosnych oczkach wynagradza wszystko...


SKŁADNIKI

1 opakowanie ciasta francuskiego

jabłka, konfitury, czekolada (to, co lubicie najbardziej)

cukier puder



Ciasto rozwijamy i kroimy na sześć trójkątów. 
Na ich podstawach układamy to co lubimy (ja położyłam cząstki jabłka) i luźno zwijamy tak jak rogaliki (tzn. w kierunku wierzchołków trójkątów). W tym przypadku nie wyginamy końcówek, ale pozostawiamy proste. 








Układamy ruloniki na papierze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 20 stopni na 15 minut. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem (najlepsze są lekko ciepłe).












P.S.
Możecie też ruloników niczym nie nadziewać, ale wtedy nie zwijajcie ich zbyt mocno, bo spieką się po wierzchu, a w środku będą niedopieczone :-( 



wtorek, 11 marca 2014

Sernik cytrynowo - limonkowy



Kolejna wariacja na temat sernika :-) mogłabym sobie tak je wymyślać i wymyślać... ta jest wyjątkowa, bo kwaskowa, ale w żadnym wypadku nie kwaśna ;-) po prostu z niesamowitą cytrynowo - limonkową, orzeźwiającą nutą... do tego delikatna czekolada - nie jest twarda, jedynie w postaci gęstego czekoladowego kremu... smaki idealnie się uzupełniają... to jak, ktoś chętny? 


SKŁADNIKI

500 g serka wiejskiego

500 g serka mascarpone

4 jajka

2 budynie śmietankowe bez cukru

1 szklanka cukru pudru

2 cytryny

4 limonki


dodatkowo:

100 ml śmietany 30 %

120 g czekolady mlecznej

1 paczka biszkoptów (120 g)


Cytryny i limonki sparzamy wrzącą wodą, a następnie z 1 cytryny i 2 limonek ocieramy skórkę, a ze wszystkich owoców wyciskamy sok. Oba sery, jajka, cukier i budynie miksujemy przez chwilę do połączenia składników. Dodajemy skórkę, sok i mieszamy całość łyżką. 
Dno tortownicy (23 cm) wykładamy biszkoptami (trochę Wam z tej paczki zostanie) i wylewamy na nie masę serową. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na 2 godziny (górę przykrywamy folią aluminiową, a na zakończenie pieczenia sprawdzamy patyczkiem czy sernik jest już na pewno upieczony). Gotowe ciasto pozostawiamy w uchylonym piekarniku do wystygnięcia.
Śmietanę wlewamy do rondelka i zagotowujemy, a następnie zmniejszamy płomień i dodajemy pokruszoną czekoladę. Podgrzewamy i od czasu do czasu mieszamy, aż czekolada się rozpuści; trzymamy na gazie jeszcze 5 minut (w tym czasie masa powinna zgęstnieć). Wystudzony sernik polewamy czekoladową polewą.  



poniedziałek, 10 marca 2014

Zapiekany deser owocowo - czekoladowy



Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio jakoś mocno rozwinęłam swój system samonagradzania :-) za wszystko z czego tylko jestem zadowolona - za dobrze wykonane zadania jakie sobie wyznaczyłam, za trafne pomysły, za przebrnięcie przez aktywne, wyczerpujące dni... jak dziś :-) I chociaż tak naprawdę to lubię taki nawał prac wszelkich, to jednak każdy pretekst jest dobry, by sięgnąć po coś słodkiego ;-) Ale nie pomyślcie, że nagradzam się tylko słodyczami ;-) to tylko jedna z opcji :-) Deser, który Wam dziś proponuję, robi się szybko, prosto, a do tego jest niesamowicie pyszny... gorący czekoladowo - owocowy mus idealnie poprawia nastrój... mmm...


SKŁADNIKI

3 cząstki grejpfruta 

4 cząstki pomarańczy

6 tafelek gorzkiej czekolady

3 łyżki nalewki malinowej lub wiśniowej (albo innej, która lubicie)

1 łyżka drobnych płatków owsianych


Owoce obieramy z białych błonek i kroimy w mniejsze kawałki. Czekoladę również kroimy na mniejsze części. W kokilce układamy warstwę owoców, kawałki czekolady, znów owoce i znów czekolada, Wierzch posypujemy płatkami i polewamy nalewką. Zapiekamy 15 - 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg+górna grzałka).

P.S.
Podałam ilość na jedną porcję, taką rozsądnej wielkości ;-) 

niedziela, 9 marca 2014

Ziemniaki duszone w winie



Chyba w końcu wiosna... tak sobie myślę po dzisiejszym spacerze po parku... i przyznam, że zawsze robi na mnie wrażenie to, w jak stabilnych parach przemieszczają się po wodzie kaczki... no i kłódki na barierce mola - już chyba liczone w setkach... miłość kwitnie czyli wiosna... 
A dzisiejsze danie trochę jeszcze trąca zimą, chociaż świetnie się też sprawdza podczas grillowych pikników :-) z resztą ja zajadam się nim zawsze i wszędzie (jak i każdą inna postacią ziemniaków - po prostu je uwielbiam!!! od zawsze...) Najlepiej sami oceńcie jak smakuje...


SKŁADNIKI

1 kg ziemniaków (raczej niedużych)

4 białe cebule (małe lub średnie)

2 czerwone cebule

3 ząbki czosnku

70 g masła

150 ml białego wytrawnego wina

1 łyżka majeranku

sól, pieprz

woda




Ziemniaki i cebule obieramy i kroimy w ćwiartki (jeśli cebule są średniej wielkości możecie je pokroić w "ósemki"). Czosnek zostawiamy w łupinkach i zgniatamy naciskając z góry bokiem noża. 
W garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem soli. Do wrzącej wrzucamy ziemniaki, a gdy ponownie zacznie wrzeć wyłączamy ją i zostawiamy ziemniaki na 3 minuty. Po tym czasie odcedzamy je. Na patelni rozgrzewamy masło (możecie do niego dodać łyżeczkę oleju słonecznikowego lub rzepakowego, wtedy się nie przypali), wrzucamy cebule i czosnek, chwilę smażymy aż brzegi lekko się zezłocą, a następnie dodajemy ziemniaki. Całość lekko mieszamy, dodajemy majeranek, sól i pieprz, dolewamy wino i dusimy pod przykryciem do czasu aż wino odparuje (nie zapomnijcie mieszać ziemniaków, ale róbcie to delikatnie, żeby się nie rozleciały). Tak przygotowane ziemniaki idealnie sprawdzają się z pieczonym mięsem i kiszonymi ogórkami.