poniedziałek, 30 czerwca 2014

Bułki śniadaniowe (wg Kuchniamaryny)



Wczoraj była krakersy z jednej akcji, a dziś bułki z kolejnej :-) tym razem "Wspólne wyrabianie bułek śniadaniowych" zainicjowała Agnieszka z "Kuchniamaryny" i to ona jest autorką przepisu. Trzeba przyznać, że bułki rzeczywiście wychodzą wyśmienite :-) na pewno jeszcze nie raz je upiekę :-) 


SKŁADNIKI


450 g wody

30 g drożdży (świeżych)

50 g maślanki

650 g mąki pszennej typ 650

100 g mąki pszenno - razowej lub żytniej chlebowej

10 g soli

15 g octu balsamicznego

10 g miodu 







Wodę, maślankę i drożdże mieszamy razem i podgrzewamy aż składniki połączą się, a następnie przelewamy do dużej miski. Dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy jednolite ciasto (Agnieszka proponuje zrobić to mikserem, ale ja zagniatałam ręką; ciasto jest dość rzadkie). Przykrywamy i odstawiamy na 30 minut w ciepłe miejsce. Po tym czasie Wykładamy wyrośnięte ciasto na stolnicę obficie posypaną mąką i jeszcze raz zagniatamy. Następnie dzielimy ciasto na dwie części, z każdej formujemy wałek, który kroimy na mniejsze kawałki (mnie wyszło po 8 z każdego). Formujemy bułki rzucając lekko kawałki ciasta o stolnicę, ukłądamy na blaszce i odstawiamy do wyrośniecia. Pieczemy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 210 stopni, a następnie zmniejszamy temperaturę do 190 stopni i pieczemy jeszcze 10 minut (na poziomie drugim od dołu).




Razem ze mną bułki wyrabiały:
Marzena
Rynn
Alina
Małgorzata z fb






niedziela, 29 czerwca 2014

Krakersy z bazylia i tymiankiem



Dziś kolejne "Wypiekanie na śniadanie" :-) Tym razem do piekarnika wjechały krakersy, na które przepis pochodzi z bloga KUCHARNIA by Anna Maria. Polecam! Po pierwsze dlatego, że robi się jej niezwykle szybko, po drugie są niesamowicie pyszne - kruche, delikatne... a po trzecie to faktycznie pasują na śniadanie :-) autorka poleca z twarożkiem lub suszonymi pomidorami. Ja testowałam je z serkiem własnej roboty :-) rewelacja... :-)


SKŁADNIKI

ciasto:

2 szklanki mąki pszennej

1 łyżeczka cukru

3 łyżki schłodzonego masła

1 szklanka śmietany 30%

1/4 szklanki liści bazylii siekanych

3 łyżki listków tymianku


dodatkowo:

sól morska do posypania

30 liści bazylii do obłożenia

kilka gałązek tymianku do obłożenia

1 szt białka do posmarowania





Składniki ciasta zagniatamy razem na gładkie,jednolite ciasto. Zawijamy je w folię i wkładamy do lodówki na 30 minut. Następnie wyjmujemy na stolnice posypaną mąką i cienko rozwałkowujemy. Przecinamy na mniejsze kawałki i układamy na blasze wyłożonej papierem dopieczenia. Każde ciastko smarujemy białkiem i posypujemy solą, ozdabiamy listkami bazylii (trzeba je lekko przycisnąć) lub/i gałązkami tymianku.Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez 15 - 20 minut. 





Razem ze mną piekły:
Dorota z Moje Małe Czarowanie 
Jagoda z Magia w kuchni
Ewelina ze Stylowa Kuchnia
Małgosia ze Smak Alzacji

sobota, 28 czerwca 2014

Cukinia zapiekana z tuńczykiem




Lato zdecydowało się powrócić więc i posiłki stają się bardziej letnie, lżejsze, a co najważniejsze - tak w moim odczuciu - powinno się je przygotowywać szybko, by nie stać przy gorących palnikach przez cały dzień (zwłaszcza gdy kuchni jest mikroskopijnej wielkości, tak jak u mnie...). W związku z tym mam dziś dla Was propozycję bardzo szybkiego dania, a do tego lekkiego i baaaardzo smacznego :-) Prawdę mówiąc, to od momentu rozpoczęcia do wyjęcia z piekarnika zeszło mi niewiele ponad pół godziny :-) 


SKŁADNIKI

2 cukinie


Na farsz:

2 puszki tuńczyka w kawałkach w oleju

1 pęczek dymki ze szczypiorem

1/2 pęczka koperku

1/2 puszki kukurydzy

2 łyżki pasty pomidorowej

2 jajka (surowe)

sól, pieprz


dodatkowo: starty parmezan




Tuńczyka odsączamy i przekładamy do miski. Dymkę i koperek siekamy i dodajemy do ryby. Dodajemy pozostałe składniki, doprawiamy solą, pieprzem i dokładnie mieszamy. Cukinie kroimy wzdłuż na dwie części każdą, a następnie wybieramy łyżką miąższ z ziarnami. W powstałe łódeczki nakładamy farsz i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 15 - 20 minut. Gorące cukinie posypujemy parmezanem.  





Lato w pełni!

piątek, 27 czerwca 2014

Sałatka z zielonej sałaty



Czym bliżej tego urlopu, tym bardziej te dni jakieś takie zakręcone... Coraz więcej się dzieje, w coraz szybszym tempie trzeba z czymś zdążyć, coś dokończyć... a czas nie chce się zatrzymać ;-) ale myślę sobie, że to dobrze :-) minie i zanim się obejrzę nadejdzie wyczekiwany 11 lipca :-) Córcia zapytała mnie wczoraj kiedy idziemy na urlop - ona też już czuje się zmęczona, w końcu cały rok szkolny wstaje po 6-tej i dla niej wakacje zaczną się razem z moimi :-( dlatego od poniedziałku będziemy skreślać dni na tablicy w jej pokoju i mamy już plany na resztę wakacji :-)
Jakiś czas temu wymyśliłam sobie taki sposób na zieloną sałatę - nie przepadam za nią w wersji "sałata ze śmietaną", ale po dodaniu różnych dodatków to już zupełnie coś innego... :-) 


SKŁADNIKI

1 główka sałaty

1 por 

1 pęczek szczypiorku

1/2 pęczka koperku

1 opakowanie serka wiejskiego

sól, pieprz




Sałatę, pora, koperek i szczypiorek, dokładnie myjemy, a sałatę rwiemy na mniejsze kawałki, a pozostałe składniki drobno siekamy. Wszystko wkładamy do salaterki, dodajemy serek (powinien być jak najbardziej płynny), doprawiamy solą, pieprzem i mieszamy. 

środa, 25 czerwca 2014

Ucieraniec z czereśniami



Dzisiejsze ciasto zostało zainspirowane akcją wspólnego pieczenia stworzoną przez Agnieszkę z Kuchniamaryny,która jest pomysłodawca przepisu. Ponieważ jednak nie doczytałam informacji, że wpis powinien pojawić się dziś do 12:00 to nie załapałam się na akcję :-( ale skoro wczorajszy wieczór wykorzystałam piekąc babkę, to nie mogłam jej nie opublikować... Tym bardziej, że wyszła po prostu pyszna!


SKŁADNIKI

200 g masła pokrojonego na kawałki

200 g cukru

1 cukier wanilinowy/lub 1 łyżeczka prawdziwego cukru waniliowego

3 jajka

200 g mąki pszennej

50 g mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka proszku do pieczenia


dodatkowo:

owoce (u mnie czereśnie)

cukier puder do posypania






Masło rozpuszczamy i studzimy. Jajka miksujemy z cukrami na puszystą masę, a następnie dosypujemy do niej obie mąki i proszek do pieczenia. Gdy składniki połączą się w jednolitą całość dolewamy stopniowo wystudzone masło i miksujemy jeszcze przez chwilę, aż masa znów stanie się jednolita. Następnie przelewamy ją do tortownicy (ok. 22 cm), a wierzch posypujemy owocami (jeśli są to - tak jak u mnie - czereśnie, musicie je wydrylować). Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy ciasto się upiekło (patyczek wbity w ciasto i wyjęty powinien być suchy, nieoblepiony ciastem). Jeśli ciasto wymaga dłuższego pieczenia możecie zmniejszyć temperaturę np. do 170 stopni. Przestudzona babkę posypujemy cukrem pudrem.  




Razem ze mną piekły:

Agnieszka z Kuchniamaryny
Joanna z Różowa Kuchnia
Bożena z Moje domowe kucharzenie...
Dorota z Moje Małe Czarowanie
Daria z Red and Pale

dziękuję :-)
Lato w pełni!

wtorek, 24 czerwca 2014

Krem kanapkowy z awokado



Krem kanapkowy to coś, co w moim pojęciu funkcjonuje zastępczo do wszelkich past czy masła. Można go stosować jako samodzielny składnik kanapki lub jako podstawę kanapek wieloskładnikowych. I powiem Wam, że w każdej wersji kremy się sprawdzają i smakują wręcz genialnie. Dziś mam dla Was jeden z nich :-)


SKŁADNIKI

1 dojrzałe awokado

100 g sera typu feta

1 łyżeczka soku z cytryny (może być niepełna)

ewentualnie sól i pieprz


Awokado obieramy, kroimy w kostkę i skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy pokruszony ser i całość miksujemy. I to wszystko w tym temacie :-) Prawda, że łatwy przepis dla Was dziś przygotowałam? :-)

niedziela, 22 czerwca 2014

Malinowo - borówkowy sernik na zimno



W tamtym roku postanowiła doceniać uroki wakacji w mieście, a w tym roku rozpływam się nad magią długich weekendów w gronie najbliższych własnie w miejskiej dżungli :-) Spotkania z przyjaciółmi, zlot starych samochodów i motocykli, koncert, zabawy z córcią, a w między czasie kuchenne wyczyny i powiem Wam, że to chyba najbardziej udane cztery dni w ostatnim czasie :-) A że odpoczynku potrzebuję jak nigdy... to Was zostawiam z przepisem, a ja korzystam z ostatnich godzin weekendu :-)
A co ja tu dla Was dziś mam tak przy niedzieli? A przepyszny, delikatny i puszysty sernik na zimno :-) powstał jak zwykle - przypadkiem :-) ale jest niesamowity, a na dodatek jest bez jajek :-) 


SKŁADNIKI

600 ml śmietany 30 %

500 g sera białego

1 szklanka cukru pudru

1 łyża cukru z wanilią

5 czubatych łyżeczek żelatyny

5 łyżek gorącego mleka

32 herbatniki (petit beurre)

maliny i borówki (łącznie ok. 300 g)


Polewa:

1/2 szklanki mleka

150 g gorzkiej czekolady




Śmietanę i cukier łączymy razem i ubijamy na sztywno na najwyższych obrotach miksera. Ser rozgniatamy widelcem i dodajemy małymi porcjami do ubitej śmietany ciągle miksując (ale już na zmniejszonych obrotach). Żelatynę rozpuszczamy w mleku  i studzimy, a następnie powoli dodajemy do masy śmietanowo - serowej (nie musi być idealnie zimna, wystarczy że będzie lekko przestudzona, pamiętajcie też, że przy tej ilości żelatyna będzie szybko zastygała, musicie więc zdążyć ja dodać zanim to nastąpi). Owoce myjemy, lekko osuszamy i dodajemy do masy. Delikatnie mieszamy łyżką. Foremkę na ciasto wykładamy folią aluminiową lub papierem do pieczenia i na dnie układamy połowę herbatników tworząc zwarty spód. Na ciastkach umieszczamy sernikową masę i przykrywamy drugą połową ciastek. Wstawiamy do lodówki.
Mleko przeznaczone na polewę zagotowujemy i dodajemy do niego pokruszona czekoladę. Gotujemy aż się rozpuści, a następnie jeszcze przez chwilę aż całość zgęstnieje. Studzimy, a następnie rozsmarowujemy na powierzchni sernika i ponownie wstawiamy do lodówki. 




UWAGA: Jeśli rozsmarujecie zbyt gorącą polewę herbatniki nasiąkną nią, a gdy będzie stygła, ciastka popękają - na wierzchu wyjdzie coś co będzie przypominało popękaną krę. Dlatego przestudźcie polewę , wtedy unikniecie niemiłej niespodzianki :-)
Lato w pełni! Dania na zimno - czyli co jeść w upalne dni

czwartek, 19 czerwca 2014

Zupa-krem z kalarepy



I jak tam Wasz długi weekend? Mój jakiś taki powolny i leniwy... chociaż dla mnie to on wcale nie jest długi, bo jutro jadę do pracy :-( ale popracuję do południa i wracam więc nie narzekam :-) poza tym lubię tę pracę :-) i w ogóle lubię jak mam jakieś zajęcie... ostatnio lekarz powiedział mi, że powinnam zwolnić, ale to nierealne ;-) w prawdzie organizm mi się ostatnio buntuje, ale czymże jest te trzy tygodnie jakie dzielą mnie od urlopu w stosunku do całego długiego roku... miną nie wiadomo kiedy ;-)
Dzisiejszy przepis jest idealny właśnie dla takich zabieganych (aż mi się ciśnie na usta: jak ja), ale i dla wszystkich innych lubiących szybkie i smaczne dania, ceniących swój czas :-)  


SKŁADNIKI

3 kalarepy

2 ziemniaki

1 cebula

3 szklanki wywaru z warzyw

1/2 szklanki mleka

70 ml śmietany 30 %

sól, pieprz, cukier, mielony kminek

szczypiorek




Wszystkie warzywa myjemy, obieramy, kroimy w mniejsze kawałki i wkładamy do garnka, a następnie zalewamy wywarem i mlekiem - gotujemy na małym ogniu do miękkości. Następnie całość miksujemy blenderem na gładki krem, dodajemy śmietanę, doprawiamy solą, pieprzem, cukrem, kminkiem i ponownie miksujemy. Doprowadzamy do wrzenia i zdejmujemy z palnika. Zupę podajemy posypaną posiekanym szczypiorkiem, z dodatkiem grzanek. 

P.S.
Wywar warzywny możecie śmiało zastąpić każdym innym.
Lato w pełni!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Sałatka ziemniaczana z tuńczykiem



Tak sobie myślę, że dawno już nie proponowałam tu żadnej sałatki... no to dziś będzie :-) Bardzo szybka, łatwa do przygotowania, idealna na szybką przekąskę czy kolację. Ja padam po całym dniu, a jutro znów jadę na szkolenie - ciąg dalszy dzisiejszego. No to do jutra...


SKŁADNIKI

4 - 5 ugotowanych ziemniaków

3 jajka

1 puszka tuńczyka w kawałkach (nie sałatkowego!!!)

3 ogórki kiszone

3 łyżki majonezu

1 łyżka posiekanego koperku

1 łyża posiekanego szczypiorku

sól, pieprz




Ziemniaki kroimy w kostkę, jajka ugotowane na twardo i ogórki w ćwierćplasterki, tuńczyka odsączamy (lepszy będzie ten w oleju). Wszystkie składniki wkładamy do salaterki, doprawiamy solą, pieprzem i mieszamy. Przepyszna...  

niedziela, 15 czerwca 2014

Biscotti



Dzisiejsze ciasteczka upiekłam w ramach "Wypiekanie na śniadanie" - pierwszy raz uczestniczyłam w tej akcji i powiem Wam, że spodobało mi się :-) Biscotti lub inaczej cantucci (i tu skojarzyła mi się polska wersja "Brzyduli", którą wprost uwielbiam) to włoskie ciasteczka przypominające polskie sucharki, ale są o wiele delikatniejsze. Podaje się je do kawy lub jako dodatek do słodkiego toskańskiego deserowego wina Vin Santo. W oryginale mają w sobie migdały - w całości, nie obierane, ale ja dodałam żurawinę (dwa razy poszłam po migdały i dwa razy zapomniałam je kupić...ot, codzienność ;-) ) Szczelnie zamknięte można przechowywać nawet kilka miesięcy, ale o tym przekonam się jak upiekę więcej, bo te z tego wypieku rozeszły się szybciej niż zakładałam :-) To co, pieczecie?


SKŁADNIKI


150 g mąki pszennej

70 g białego cukru

1 jajko

100 g migdałów w całości ze skórką (u mnie 70 g suszonej żurawiny)

0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

skórka otarta z 1 cytryny (u mnie z pomarańczy)





Jajko i cukier miksujemy na gładką puszystą masę - im bardziej puszysta tym lepiej. Następnie dodajemy sól i otartą skórkę. Mąkę mieszamy z proszkiem i dosypujemy po jednej łyżce do masy jajecznej wciąż miksując (po dodaniu całej mąki miksujemy jeszcze ok. 1 minuty aż wszystko się połączy). Dodajemy migdały / żurawinę i mieszamy łyżką lub łopatką. Następnie moczymy dłonie wodą i formujemy z ciasta wałek, który spłaszczamy, tak by miał wymiary ok. 25 x 6 x 2 cm i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (górna i dolna grzałka). Następnie wyjmujemy, studzimy na kratce przez ok. 20 minut i kroimy na kawałki grubości 1 - 1,5 cm, ponownie układamy na blasze i pieczemy po ok. 8 minut z każdej strony.







Razem ze mną Biscotti piekli:


Agnieszka z Kuchniamaryny
Joanna z Różowa kuchnia 
Marghe Małgorzata z Po prostu Marghe
Olga z Cukry Proste

sobota, 14 czerwca 2014

Karkówka duszona w herbacie



Zimno, co? Nie wierzyłam, że aż tak się ochłodzi :-( dobrze chociaż, że nie pada... Ale skoro na dworze zimno, tzn. że można się zaszyć w kuchni i piec, gotować, czarować... ;-) I zawsze najtrudniejszy wybór to na co się tu zdecydować skoro pomysł goni pomysł :-) Macie tak czasem? To żeby ułatwić Wam zadanie podpowiadam takie rozwiązanie - piękny kolor, fantastyczny smak, idealne gdy za oknem chłodek :-)


SKŁADNIKI

3 plastry karkówki (ok. 1,5 cm grubości każdy)

150 ml świeżo zaparzonej mocnej herbaty

3 listki laurowe

3 ziela angielskie

3 ziarna kardamonu

sól, pieprz




Mięso myjemy, osuszmy i każdy plaster dzielimy na połowę (tak żeby powstało 6 mniejszych). Każdy kawałek lekko rozbijamy, posypujemy solą i pieprzem, a następnie kładziemy na suchej, rozgrzanej patelni - gdy tylko mięso się "zetnie" przekładamy na drugą stronę, gdy mięso zbieleje wlewamy herbatę. Dodajemy listki, ziele, kardamon, przykręcamy palnik, przykrywamy i dusimy do miękkości mięsa co jakiś czas przekładając je z jednej strony na drugą. W czasie duszenia herbata odparuje, ale nie dolewajcie wody, taka ilość, którą dodaliście wcześniej w zupełności wystarczy. 



piątek, 13 czerwca 2014

Serowe ciasto drożdżowe z truskawkami



O tym, że niektóre dania robię całkiem spontanicznie i bez planu, to już wiecie - przynajmniej mam taką nadzieję ;-) Więc tym razem właśnie tak było - dam co mam i zobaczymy co wyjdzie :-) I wyszło... mmm... jak jeździłam w dzieciństwie na kolonie, to często dawali tam na podwieczorek drożdżowe ciasto z truskawkami i było niesamowite chociaż z przywożone z piekarni. I wiecie co? Właśnie odtworzyłam ten smak :-) Ciasto jest puszyste, lekko wilgotne, obłędnie truskawkowe i ta ilość kruszonki... Do kawy, kakao, herbaty... jak tylko chcecie... 


SKŁADNIKI

ciasto:

4 szklanki mąki pszennej

125 g margaryny

1/2 szklanki cukru pudru

250 g sera białego

1 opakowanie drożdży instant

3 jajka

1 duże opakowanie cukru wanilinowego

truskawki (30 sztuk)


kruszonka:

3 łyżki cukru

4 łyżki mąki pszennej

1 duże opakowanie cukru wanilinowego

50 g masła




Mąkę, oba cukry i drożdże mieszamy razem w dużej misce. Dodajemy pokrojoną w kawałki margarynę i całość rozcieramy w dłoniach. Następnie dodajemy pokruszony ser i znów rozcieramy. Dodajemy jajka i zagniatamy ciasto. Wyrabiamy do chwili, aż będzie z łatwościa odchodziło od dłoni. Odstawiamy na 15 - 20 minut - ciasto nie wyrośnie w tym czasie, jedynie "ruszy", ale to w zupełności wystarczy. 
Truskawki myjemy i usuwamy z nich szypułki.
Cukry i mąkę na kruszonkę mieszamy razem i dodajemy kawałeczki masła. Rozcieramy razem aż powstanie mnóstwo okruszków.
Foremkę wykładamy papierem do pieczenia, a następnie wylepiamy ciastem dno, delikatnie wyciągając ciasto na boki foremki. Układamy truskawki i zasypujemy całość kruszonką (jest jej naprawdę dużo). Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg) na 40 minut. Studzimy w uchylonym piekarniku. 

środa, 11 czerwca 2014

Kompot z rabarbaru i truskawek




Niestety nadal czuję się jakby coś wielkiego mnie pogryzło i wypluło :-( chyba będę musiała jeszcze raz pofatygować się do lekarza :-( póki co mobilizuję się do jakiegokolwiek działania i postanowiłam Wam podsunąć pomysł na kompot :-) W sumie to pewnie większość z Was łączy te dwa owoce w napoju, ale pewnie każdy inaczej. A ja właśnie tak jak poniżej, a kompot wychodzi gęsty, aromatyczny, po prostu pyszny... idealny na obecne upały :-) Ja o tej porze roku robię go na okrągło, bo maja córcia jest zdecydowanie fanką takich napoi :-) 


SKŁADNIKI

1/2 kg truskawek

1/2 kg rabarbaru

2 l wody

cukier do smaku

ewentualnie laska wanilii




Truskawki myjemy i usuwamy szypułki. Rabarbar myjemy i kroimy w mniejsze kawałki (nie musicie obierać). Owoce wkładamy do garnka, zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia, następnie zmniejszamy płomień palnika i gotujemy w ten sposób ok. 30 minut. Gotowy kompot słodzimy i schładzamy. Jeśli macie taką ochotę możecie do gorącego kompotu dodać laskę wanilii - stygnąc nabierze dodatkowego aromatu.

P.S.
Ciastka ze zdjęcia znajdziecie tutaj (KLIK) 
Rabarbalove

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Ciasto truskawkowe z pianą budyniową




Gdyby nie to, że już wczoraj przygotowałam ten przepis, to dziś żadna siła nie zmusiłaby mnie do napisania czegoś dłuższego niż ten wstęp... Rozłożyło mnie choróbsko i już :-( na dworze jeszcze teraz jest 30 stopni, a ja siedzę pod kołdrą i trzęsę się z zimna... masakra, powiem Wam... Moje dziecko bada mnie swoimi zabawkami i podaje "leki na niby" i myślę sobie, że troskliwy człowiek z niej rośnie :-) tylko, że ja oprócz tych jej udawanych leków, to jeszcze dostałam od lekarza całą stertę takich prawdziwych :-( i nie pamiętam już kiedy ostatni raz byłam na zwolnieniu... W każdym razie mam nadzieję, że szybko mi minie...
A tak z innej beczki, to pamiętaliście, że dziś jest dzień przyjaciela? Jeśli nie to jest jeszcze chwila, by to nadrobić :-) mam nadzieję, że w Waszym życiu istnieją takie prawdziwe przyjaźnie zapoczątkowane dawno, dawno temu...
To ciasto, które Wam dziś proponuję, a które zniknęło wczoraj podczas popołudniowej kawoherbaty, to takie połączenie elementów różnych przepisów i powiem Wam, że świetne :-) Spód to typowy brownie, piana budyniowa obecna w niezliczonej ilości przepisów i truskawki... aromatyczne, soczyste, pyszne... niektóre z nich pozostają po upieczeniu w fantastycznym soku (trochę spływa podczas krojenia, ale to tylko dodaje smaku i uroku)... Co tu dużo gadać, do piekarników zapraszam ;-)



SKŁADNIKI

Spód:

100 g gorzkiej czekolady (najlepiej 70% kakao)

75 g masła

1 jajko

1/2 szklanki cukru

1/3 szklanki mąki pszennej

szczypta soli


Piana budyniowa:

7 białek

1 i 1/2 szklanki cukru

3 budynie śmietankowe lub waniliowe (takie po 40 g)

2 opakowania cukru wanilinowego (takie po 16 g)

3/4 szklanki oleju


Dodatkowo:

ok. 500 g truskawek




Czekoladę łamiemy w mniejsze kawałki, masło kroimy i razem rozpuszczamy na małym płomieniu aż składniki się połączą. Odstawiamy żeby masa przestygła. Jajko miksujemy z cukrem na puszystą masę, a następnie zmniejszamy obroty miksera i powoli dolewamy czekoladę z masłem. Gdy masy połącza się dodajemy mąkę, sól i mieszamy. 

Białka ubijamy na sztywna pianę na najwyższych obrotach miksera, a następnie dosypujemy stopniowo cukier cały czas miksując. Gdy cały cukier połączy się z pianą, zmniejszamy obroty i dosypujemy budyniowy proszek (ja wsypuję całą torebkę budyniu na raz, a gdy połączy się z pianą dosypuję kolejną). Na koniec cienkim strumieniem dolewamy olej cały czas miksując.

Truskawki myjemy i usuwamy szypułki. 

Na dno foremki na ciasto wylewamy masę czekoladową, na nią delikatnie wykładamy pianę, a na niej układamy truskawki. Całość wsuwamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg) i pieczemy 30 - 35 minut. Studzimy w uchylonym piekarniku.  



Lato w pełni!