czwartek, 27 listopada 2014

Sałatka z cukinii



Dzień za dniem, dzień za dniem... Od zadania do zadania... Nie wiem nawet kiedy rok prawie dobiegł, a ja mam jeszcze tyle planów na te ostatnie tygodnie... i mam nadzieję się wyrobić :-) Póki co w tzw. międzyczasie planuję jakie ciasta upiekę na święta, co na Nowy Rok, a po drodze jeszcze imieniny mojego taty... A tak w ogóle to pierwszym krokiem ku pomyślnemu zakończeniu roku jest zorganizowanie sobie ferii świątecznych - czas już sobie zarezerwowałam, a teraz jeszcze pozostaje wymyślić coś, żeby go efektywnie wypełnić :-)  I niby wszystko ładnie i pięknie, ale za dwa tygodnie mam jeszcze przed sobą ważny dla mnie egzamin - takie "być albo nie być"... no i mam nadzieję, że jednak "być", ale wszystko w swoim czasie... 
No i właśnie w tym wszystkim tak sobie myślę, że są czasem takie dni, kiedy dania ekspresowe są absolutną koniecznością :-) absolutny numer jeden harmonogramie dnia :-) a wśród tych najszybszych zdecydowanie królują sałatki  :-) i oto jedna z nich...


SKŁADNIKI

1 cukinia

3 jajka ugotowane na twardo

1 jabłko

2 - 3 łyżki majonezu

sól, pieprz




Cukinię i jabłko myjemy, jajka obieramy i wszystko ścieramy na tarce jarzynowej, a następnie doprawiamy solą, pieprzem, majonezem, mieszamy i gotowe :-)
Sałatka doskonale smakuje jako dodatek do drugich dań, jak też jako samodzielny posiłek z dodatkiem bagietki. 

środa, 26 listopada 2014

Zupa krem z marchewki i brokułów



A więc kolejny rok za nami... (wiem, że nie zaczyna się zdania od "a więc", ale trudno ;-) ) Za nami czyli za mną i za Wami :-) Właśnie dziś blog ma swoje drugie urodziny :-) I powiem Wam, że w tym drugim roku swojego istnienia stał się znacznie bardziej popularny i - co oczywiste - bardzo mnie to cieszy :-) To oczywiście Wasza zasługa - przecież regularnie tu zaglądacie :-) I te dwa lata to nie tylko moja satysfakcja, ale zdecydowanie Wasz sukces :-) Dlatego gratuluję Wam / Nam i życzę kolejnych wspólnych lat (a po cichu liczę na coraz większe grono czytelników).
A gdyby ktoś chciał zapytać dlaczego nie ma dziś przepisu na tort albo inne ciasto, to już odpowiadam: w natłoku zajęć wszelkich bardzo mnie wczoraj zaskoczyło, że to już dwa lata... ;-) Więc na tort zapraszam innym razem, dziś zupa :-) idealna na jesienną pluchę :-)


SKŁADNIKI

2 duże marchewki

1/2 dużego brokuła

1 cebula

ok. 2 l wody lub dowolnego wywaru

sól, pieprz


Warzywa myjemy, dzielimy na mniejsze kawałki, wkładamy do garnka, solimy i zalewamy wodą. Gotujemy do miękkości, a następnie wszystko bardzo dokładnie miksujemy blenderem. Doprawiamy pieprzem i ewentualnie jeszcze raz solą. Podajemy z pieczywem lub grzankami. 


Zupa na jesień

poniedziałek, 24 listopada 2014

Tort makowy z kremem marcepanowym



Pomyślałam sobie jakiś czas temu, że dawno już nie sięgałam po przepisy z babcinych notatników. No i nadarzyła się okazja: zostało mi trochę białego maku po tym jak piekłam rogale marcińskie, a pamiętając smak tortu makowego jaki piekła moja babcia gdy byłam dzieckiem, ruszyłam do boju. W prawdzie babcia piekła z "normalnego" ciemnego maku, ale w tej mojej wersji też się sprawdził :-) A do tego fantastyczny w smaku krem marcepanowy - nie jest idealnie gładki, ale jest wprost stworzony do makowych blatów... boskie połączenie! Tort będzie idealny na święta lub każdą inną okazję :-)


SKŁADNIKI

Na ciasto:

130 g białego maku 

130 g cukru

4 jajka

60 g bułki tartej

1 łyżka miodu

otarta skórka z 1/2 cytryny

kilka kropel aromatu migdałowego


Na masę: 

250 g masła

(jeśli używacie gotowej masy to dodajcie do niej skórkę otartą z 1/2 cytryny)


Na poncz:

2/3 szklanki zimnej wody

1 łyżka spirytusu

kilka kropel aromatu migdałowego


Do dekoracji: mielone migdały (ewentualnie: masa marcepanowa, barwniki)




Mak sparzamy, osączamy i dwukrotnie mielimy. Żółtka oddzielamy od białek i miksujemy z cukrem na jednolitą, gładką masę. Następnie dodajemy stopniowo mak i pozostałe dodatki cały czas miksując. a koniec dodajemy ubitą na sztywno pianę z białek i delikatnie mieszamy łyżką. 
Tortownicę (21 - 23 cm) wykładamy papierem do pieczenia, przekładamy ciasto makowe i pieczemy ok. 30 - 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni - termoobieg (przed wyjęciem z piekarnika sprawdźcie patyczkiem czy ciasto jest upieczone). 
Masło miksujemy na gładką masę, a następnie stopniowo dodajemy masę marcepanową cały czas miksując. Na koniec dodajemy skórkę cytrynową (jeśli używacie masy gotowej).
Składniki ponczu łączymy razem.




Upieczone ciasto kroimy na dwa krążki. Pierwszy z nich sączymy ponczem i rozsmarowujemy na nim połowę kremu. Przykrywamy drugim krążkiem - sączymy i smarujemy kremem wierzch i boki. Posypujemy migdałami i dowolnie dekorujemy.
Tort najlepiej schłodzić przed podaniem. 


Wasze pomysły na osłodę jesiennych wieczorów Świąteczne słodkości!

piątek, 21 listopada 2014

Grochówka z ziemniakami



Miałam zwolnić tempo... Obiecałam sobie i lekarzowi... i niestety nic z tego nie wyjdzie... przynajmniej do końca roku... Może uda mi się nie paść na pysk jeszcze przez miesiąc ;-) Mąż tylko patrzy z boku na to wszystko i stwierdził, że już mu się nawet nie chce komentować... a szkoda, może powinien mi ktoś stale powtarzać, co mi jest i z jakiego powodu, to w końcu bym uwierzyła... A tak to co? A tak to grochówka, bo szybko, bo smacznie, bo treściwie... Jedną już Wam kiedyś proponowałam (KLIK), a ta jest trochę inna... i sama już nie wiem, która wersja lepsza ;-) Zdecydujcie sami :-)


SKŁADNIKI

500 g żółtego łupanego grochu

400 g wędzonego boczku

3 - 4 ziemniaki

1 duża marchewka

1 pietruszka

kawałek selera (nie bardzo duży, tylko do smaku)

1 cebula

2 listki laurowe

sól, pieprz

suszony majeranek

ok. 2 l wody




Groch płuczemy, zalewamy wodą i odstawiamy na kilka godzin. Warzywa obieramy; cebulę drobno siekamy, ziemniaki kroimy w kostkę, a marchewkę, pietruszkę i selera jak Wam wygodnie (w kostkę, plasterki lub ścieramy na tarce). Boczek kroimy w paski lub kostkę. 
Groch razem z wodą zagotowujemy. Na rozgrzaną patelnię wkładamy boczek, a gdy lekko się wytopi dodajemy cebulę i przez chwilę smażymy razem (pilnujcie żeby nie zrobiły się skwarki). Następnie całość dodajemy do gotującego się grochu, dodajemy warzywa i listki laurowe, solimy i gotujemy na małym ogniu - od czasu do czasu mieszając - aż warzywa zmiękną, a groch się rozgotuje. Wyłączamy, doprawiamy pieprzem, majerankiem i ewentualnie jeszcze raz solą. I gotowe :-)

czwartek, 20 listopada 2014

Sernik piernikowy



Powiem Wam, że ostatnio coraz częściej pojawiam się w mojej głowie hasło: "Świąteczne menu"... w prawdzie zostało jeszcze kilka tygodni, ale zleci to jak i cały ten rok... Tym bardziej, że mimo torby leków i nakazu oszczędzania się, tempo końcówki roku raczej nie różni się od pozostałych miesięcy... a dziś wyznaczono mi termin ważnego dla mnie egzaminu - za trzy tygodnie... oj, dzieje się w tym roku, a zwłaszcza tej jesieni... ale jak to mówią "co nas nie zabije, to nas wzmocni" ;-) więc święta pod względem kulinarnym dobrze przemyśleć trzeba i przygotować je jak co roku... czyli najlepiej jak się da :-) A Wy jak to robicie w swoich domach - tradycyjnie każdy rok taki sam, czy poprzeczka coraz wyżej? Tak czy inaczej mam dla Was podpowiedź idealną :-) takie trochę dwa w jednym, bo i sernik i piernik ;-) a smaki te wyjątkowo dobrze się przenikają... do tego lekka konsystencja ciasta... wszystko to powoduje, że sernik znika w sekundzie...


SKŁADNIKI

500 g sera mascarpone

3 serki wiejskie (po 200 g każdy)

3 jajka

1 szklanka cukru pudru

2 łyżki przyprawy do pierników

1 budyń waniliowy (bez cukru)


Na spód:

100 g podłużnych biszkoptów

50 g masła

2 łyżki płynnego miodu


dodatkowo: cukier puder do posypania




Serki wiejskie przekładamy na sitko i odsączamy. Następnie przekładamy do miski miksera, dodajemy pozostałe składniki i miksujemy przez chwilę aż dokładnie się połączą.
Biszkopty rozkruszamy (ja zmiksowałam je blenderem), dodajemy masło (w małych kawałkach), miód i wyrabiamy jednolitą masę.
Tortownicę (21 - 23 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Dno wyklejamy masą biszkoptową, a następnie wlewamy na nią masę serową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 150 stopni na godzinę (termoobieg + dolna grzałka). Następnie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy w nim ciasto na całą noc by tam powoli stygło(w zamkniętym), a rano wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem (raczej nie wcześniej, bo będzie się rozpuszczał na powierzchni sernika).
Przepyszny...





Wasze pomysły na osłodę jesiennych wieczorów Świąteczne słodkości!

piątek, 14 listopada 2014

Zupa krem z białych warzyw



No i wygląda na to, że zimno rozgościło się na dobre :-( Nie lubię takiej pogody... 
Z rana udało mi się wykonać dość sporo badań, które zleciła mi pani na pogotowiu dwa dni temu, wyniki w poniedziałek... I choć staram się patrzeć na to wszystko optymistycznie, to wiem, że dobrze nie będzie... na własne życzenie... :-( 
A co tam w kuchni? Tu chociaż zawsze jest ciepło i... pachnąco ;-) Na dzisiejszą szarugę idealna okazała się zupa krem z białych warzyw - przepyszna, a do tego robi się dosłownie kilka chwil :-)


SKŁADNIKI

4 ziemniaki

1 duży seler

2 duże pietruszki

1 cebula

1 kalarepa lub kilka różyczek kalafiora

1,2 - 1,5 l wody

100 ml śmietany 30%

szczypta gałki muszkatołowej

szczypta granulowanego czosnku

sól, pieprz




Warzywa myjemy, obieramy, kroimy na dowolne kawałki, wkładamy do garnka, solimy i zalewamy wodą. Gotujemy do miękkości, a następnie całość bardzo dokładnie miksujemy blenderem na gładki krem. Wlewamy śmietanę i jeszcze przez chwilę miksujemy. Zestawiamy z palnika. Doprawiamy gałką, czosnkiem i pieprzem. Gotowe :-)
Podajemy z grzankami lub groszkiem ptysiowym.

P.S.
Ja wolę gęste kremy, ale jeśli wolicie rzadsze, to nic nie stoi na przeszkodzie byście dolali więcej wody :-) 
Zupa na jesień

czwartek, 13 listopada 2014

Pierniczki nadziewane w polewie czekoladowej



To już ostatni dzwonek na to, by przygotować ciasto na piernik staropolski dojrzewający. I tak sobie myślę, że jest on już chyba na wszystkich blogach i dlatego ja postanowiłam Wam zaproponować coś innego, co znalazłam na "Moje Wypieki". Ciasto jest dokładnie to samo, co na piernik dojrzewający, możecie więc zarobić małe nadziewane pierniczki lub jeden duży piernik ;-) proponuję jednak pierwszą opcję, sprawdzi się zwłaszcza wtedy, gdy będziecie chcieli zrobić bliskim małe, słodkie upominki :-) Ponieważ ciasto dojrzewające robię po raz pierwszy, to opis wykonania pojawi się stopniowo ;-) Dziś poznacie składniki i sposób przygotowania ciasta, czyli to co najważniejsze. Za to tydzień przed świętami przejdziemy do wykrawania i nadziewania pierniczków i dlatego nie zapomnijcie tu wtedy zajrzeć ponownie...


SKŁADNIKI

500 g naturalnego miodu np. akacjowego

1,5 szklanki cukru

250 g masła

1 kg mąki pszennej

3 jajka 

1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

0,5 szklanki mleka

0,5 łyżeczki soli

80 g przyprawy do pierników (a ja dałam 4 czubate łyżki przyprawy, którą sama robię - KLIK)




Miód, cukier i masło wkładamy do garnka z grubym dniem i podgrzewając doprowadzamy do wrzenia. W tym czasie cukier i masło powinny się całkiem rozpuścić. Studzimy.
Mąkę, sól i przyprawę mieszamy razem, a następnie dodajemy jajka, sodę rozpuszczona w mleku i starannie zagniatamy ciasto. Przekładamy do szklanego, kamiennego lub emaliowanego naczynia, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na 5 - 6 tygodni (lodówka lub balkon).



5 - 7 dni przed świętami wyjmujemy ciasto z lodówki i pieczemy pierniczki. Ale o tym będzie w odpowiednim czasie ;-) A więc... CDN...


MINĘŁO 5 TYGODNI...




Teraz będziemy potrzebować ciasta (co oczywiste!), powideł i polewy czekoladowej. Najprostszy sposób to: 5 - 6 łyżek mleka i 200 g mlecznej lub gorzkiej czekolady.

Mleko doprowadzamy do wrzenia, a następnie dodajemy pokruszoną czekoladę i rozpuszczamy. Chwilę podgrzewamy żeby całość zgęstniała - gotowe :-)

Wyjmujemy ciasto z lodówki, dzielimy na mniejsze części i każdą z nich (po kolei) rozwałkowujemy na stolnicy posypanej mąką na placek o grubości 3 - 4 mm. Na części zaznaczamy kształty foremką do wycinania pierniczków (nie dociskamy jej do końca, a jedynie dotykamy powierzchni ciasta - orientacyjnie, żeby wiedzieć gdzie kłaść nadzienie), a z drugiej części placka wycinamy koła o wielkości podobnej do wielkości foremki. Ja te koła wycinałam szklanką. Na zaznaczonych kształtach kładziemy po pół łyżeczki powideł, przykładamy wyciętymi kółkami, lekko dociskamy je na obwodzie i wycinamy pierniczki. Układamy na blasze i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 - 12 minut.
Studzimy na kratce, a następnie przekładamy do szczelnego naczynia żeby zmiękły. Dzień przed wigilią polewamy polewą.  

wtorek, 11 listopada 2014

Łosoś cytrynowy



Jak tam wasz długi weekend? Mój jakoś minął... ogólnie pozytywnie :-) Chociaż muszę Wam powiedzieć, że zapodałam sobie całkiem sporą dawkę autorefleksji i doszłam do wniosku, że kilka rzeczy wymaga zmian... poważnych... ale o tym po weekendzie ;-) Dziś pora na łososia w mojej ulubionej wersji :-) spróbujcie...


SKŁADNIKI

Surowy filet z łososia (2 x po ok. 400 g)

2 łyżki trawy cytrynowej

skórka otarta z jednej cytryny

1 łyżeczka rozmarynu

8 łyżek oleju

sól, pieprz




Rybę myjemy i osuszamy. Wszystkie przyprawy łączymy z olejem i nacieramy mieszanką łososia, a następnie wstawiamy na 30 minut do lodówki. Po tym czasie smażymy na suchej, silnie rozgrzanej patelni przez 3 - 5 minut z każdej strony (w zależności od grubości filetów). Krótki czas smażenia spowoduje, że łosoś nie będzie surowy, ani wysuszony, po prostu delikatny i soczysty :-)




P.S.
Podczas smażenia ułóżcie na patelni kilka plasterków cytryny, potem stworzą idealną dekorację :-)

niedziela, 9 listopada 2014

Rogale marcińskie



Rogale marcińskie... w tamtym roku przeczytałam przepis i zwątpiłam... w tym, przeczytałam i dotarło do mnie, że potrafię... w sumie to potraktowałam to trochę ambicjonalnie, ale to zupełnie inny temat i zdecydowanie nie na dziś... Powiedzmy "lubię gdy moje jest na wierzchu..." ;-) I tym razem jest :-)
Ale wracając do rogali... Jakiś czas temu znalazłam na fb informację o akcji pieczenia rogali zorganizowanej przez Margarytkę z bloga "Kulinarne szaleństwa Margarytki". Przepis z którego korzystałam pochodzi właśnie z tego bloga i chociaż wykonanie zajmuje sporo czasu, to powiem Wam, że rogale wychodzą genialne! Delikatne, rozpływające się w ustach... przepyszne... kształt może do dopracowania, ale kto by tam czepiał się szczegółów ;-) myślę, że znajdę co jakiś czas "chwilę" by robić je częściej...
(Więcej na temat rogali i oryginalny przepis Margarytki znajdziecie TUTAJ - KLIK)


SKŁADNIKI

Ciasto:

1 szklanka ciepłego mleka

30 g drożdży

3 żółtka

1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

3,5 szklanki mąki pszennej tortowej

3 łyżki drobnego cukru

szczypta soli

50 g masła

dodatkowo 200 g masła do wałkowania


Nadzienie:

350 g białego maku


3/4 szklanki cukru pudru

150 g orzechów włoskich

100 g blanszowanych migdałów

70 g suszonych fig

70 g daktyli bez pestek (dałam suszone)

3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej 

3 łyżki kwaśnej gęstej śmietany

2 białka

4 podłużne pokruszone biszkopty (albo kawałek suchej chałki)


Lukier (ja zrobiłam podwójną porcję):

1 szklanka cukru pudru

1 łyżeczka soku z cytryny

gorąca woda (dałam 2 łyżki)


Dodatkowo:

1 jajko

1 łyżka mleka

posiekane orzechy albo migdały (ja posypałam makiem) 




Przygotowujemy rozczyn: 1/2 szklanki mleka, 1 łyżę cukru i drożdże mieszamy razem i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ok. 15 minut).
Żółtka ucieramy z pozostałym cukrem i ekstraktem waniliowym na kogel - mogel. Masło rozpuszczamy w rondelku i odstawiamy by przestygło (to 50 g).
Mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy sól i mieszamy razem. Dodajemy rozczyn, kogel - mogel i zagniatamy sprężyste ciasto. Następnie dodajemy roztopione masło i wyrabiamy jeszcze przez chwilę aż ciasto wchłonie tłuszcz. Wyrobione ciasto przykrywamy folią i wstawiamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie przekładamy ciasto na stolnicę i rozwałkowujemy na prostokąt (mniej więcej 45 x 25 cm) - krótsze boki powinny być u góry i u dołu. Masło (200 g) kroimy w plastry, układamy na cieście i rozsmarowujemy równomiernie na całej powierzchni, a następnie 1/3 ciasta zakładamy do góry, po czym przykrywamy ją 1/3 ciasta z góry (tak by powstał mniejszy prostokąt o grubości trzech warstw). Dociskamy, obracamy o 90 stopni i delikatnie rozwałkowujemy. Składamy tak jak poprzednio i znów wstawiamy do lodówki na godzinę. Wałkowanie i składanie powtarzamy trzy razy, chłodząc po każdym razie przez godzinę w lodówce, a po ostatnim wałkowaniu zawijamy ciasto w folię i wkładamy do lodówki na całą noc. Ponieważ ciasto jest plastyczne, nie podsypujcie go za bardzo mąką, mnie udało się wcale jej nie używać). 
Wyjmujemy ciasto z lodówki 20 minut przed pieczeniem rogali.  




Mak, figi i orzechy wkładamy do trzech osobnych naczyń i zalewamy gorącą wodą, a następnie odstawiamy na 30 minut; odcedzamy i dobrze odsączamy. Migdały, daktyle i odsączone składniki przepuszczamy dwukrotnie przez maszynkę z drobnym sitkiem. Masę marcepanową, cukier puder i śmietanę miksujemy do uzyskania jednolitej masy, a następnie dodajemy stopniowo masę makowo - bakaliową i miksując na średnich obrotach miksera. Dodajemy biszkoptowe okruchy, skórkę i całość mieszamy. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy do masy i delikatnie mieszamy. Masa powinna być zwarta, ale nie twarda, gdyby się tak stało dodajcie łyżę śmietany. 

Ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o wymiarach 65 x 40 cm i przecinamy wzdłuż długiego boku na dwie części, a następnie każdy z powstałych pasków kroimy na 8 lub 12 trójkątów. Rozsmarowujemy nadzienie zostawiając na wszystkich bokach mały margines (na podstawie ok. 1,5 cm). Podstawę zawijamy na masę makową, na środku robimy nacięcie i delikatnie odciągamy na boki, a następnie zwijamy rogale zawijając rogi pod spód. Masa makowa powinna lekko wychodzić i być widoczna.
Rogale układamy na blaszce zostawiając między nimi spore odstępy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 90 minut do wyrośnięcia. 




Składniki lukru mieszamy razem łyżką (UWAGA: szybko zastyga!).
Jajko i mleko roztrzepujemy razem, a następnie smarujemy wyrośnięte rogale. Wstawiamy je do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg + dolna grzałka) na 20 minut aż staną się rumiane. Upieczone przekładamy na kratkę, jeszcze lekko ciepłe lukrujemy i posypujemy orzechami lub migdałami. 












Masa marcepanowa



Padam po całym dniu :-( ale wszystko co miałam zrobić to zrobiłam... no prawie ;-) Jakby nie było, to masa marcepanowa zrobiona, ciasto na rogale leży w lodówce, mak z bakaliami zmielony - jutro działam dalej :-) Co do masy to zwykle gdy była mi potrzebna kupowałam ją, ale tym razem postanowiłam zrobić :-) Przejrzałam kilka przepisów, większość podobna, ale spodobał mi się ten na stronie Tapenda  :-) Wyszła przepyszna! Polecam...


SKŁADNIKI

200 g migdałów

150 g cukru pudru

skórka otarta z jednej cytryny

30 ml soku z cytryny

5 kropli aromatu migdałowego




Migdały zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 10 minut, a następnie usuwamy z nich brązowe skórki. Możecie też użyć migdały blanszowane, wtedy obieranie będziecie mieli z głowy ;-) Zanim obetrzecie skórkę z cytryny pamiętajcie, by porządnie sparzyć ją wrzątkiem. 
Migdały miksujemy blenderem, a następnie dodajemy skórkę i dokładnie mieszamy. Dosypujemy stopniowo cukier za każdym razem dokładnie mieszając. Na koniec dodajemy sok i aromat - znów mieszamy. Całość (a będą to mniejsze i większe okruchy masy) wykładamy na blat lub dużą deskę do krojenia i formujemy dowolny kształt.    

piątek, 7 listopada 2014

Zupa z ryżem




Skoro internet mi się zbuntował i nie mam jak posłużyć się komputerem, to korzystam z telefonu :-) może nie jest to super wygodne, ale da się :-) no więc wykorzystując dobrodziejstwo techniki zapraszam Was na przepyszną zupę zrobioną "z niczego" ;-)


SKŁADNIKI

ok. 300g fileta z kurczaka

2 duże marchewki

2 cebule

1 żółta papryka

1 pietruszka

4 łyżki ryżu

kilka listków selera

1,3l wody

1 łyżka masła

sól, pieprz





Mięso myjemy, oczyszczamy i kroimy w kostkę.  Marchewkę i cebulę kroimy w plasterki, paprykę w kostkę, pietruszkę ścieramy na tarce, a selera drobno siekamy. Wszystko wkładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy aż składniki zaczną mięknąć. Dodajemy ryż, sól, pieprz i gotujemy aż ryż będzie miękki. Zdejmujemy z palnika i dodajemy masło, a gdy się rozpuści nalewamy zupę na talerze. 


Zupa na jesień

środa, 5 listopada 2014

Sałatka makaronowa z porem i kabanosem



W kalendarzu listopad, a za oknem tak piękna pogoda, że aż się lżej na duszy robi ;-) Nie mogłam dziś ściągnąć z dworu mojego dziecka do późna :-) w sumie to niech korzysta póki jest ciepło :-) Do domu przygonili nas dopiero niezapowiedziani goście i tym samym stanęło przede mną wyzwanie - przygotować kolację z niczego... tzn, zawsze coś tam mam w lodówce, ale nie koniecznie w ilości nadającej się dla kilku nieplanowanych osób... Ale dałam radę :-) Na prędce zrobiłam pizzę, paluszki z ciasta francuskiego, sałatkę (bo akurat miałam ugotowany makaron) i deser - lody z bitą śmietaną, czekoladą i konfiturą wiśniową... Mało wyszukane? Może i tak, ale za to przygotowanie wszystkiego zajęło mi ok. godziny :-) 


SKŁADNIKI

ok. 150 g makaronu

120 - 150 g cienkich kabanosów

kawałek pora (ok. 15 cm)

1 żółta papryka

2 - 3 krótkie świeże ogórki

majonez (ilość wg uznania)

sól, pieprz




Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu, odcedzamy i przelewamy zimną wodą, a następnie zostawiamy na sitku do odsączenia. Ogórki obieramy, z papryki usuwamy gniazda nasienne i wszystko kroimy w grubą kostkę. Pora kroimy w cienkie półplasterki. Wszystkie składniki łączymy razem, doprawiamy majonezem, solą i pieprzem. Możecie ją podać zaraz po przygotowaniu i szybka kolacja gotowa :-)

Herbatniki z płatkami owsianymi



No i wróciłam :-) Pierwszy wyjazd od dawna kiedy to nie ja siedziałam za kierownicą. Czy tak jest lepiej? Nie wiem... Chyba niekoniecznie, bo wychodzi na to, że jestem uzależniona od jazdy samochodem ;-) od prowadzenia samochodu :-) ale tym razem prowadziła moja koleżanka, a ja przygotowałam nam na drogę ciasteczka - lekkie, idealne do chrupania :-)


SKŁADNIKI

2 szklanki mąki pszennej

1 szklanka płatków owsianych

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

1/2 szklanki cukru trzcinowego

125 g masła

2 jajka

1 cukier migdałowy lub wanilinowy

1 łyżeczka proszku do pieczenia




Obie mąki, cukry, płatki i proszek do pieczenia mieszamy razem. Dodajemy starte na tarce jarzynowej masło i rozcieramy w dłoniach aż powstaną wilgotne grudki. Dodajemy jajka i szybko zagniatamy ciasto. Następnie cienko jej wałkujemy i wycinamy ciastka. Pieczemy 20 minut w 180 stopniach. 




niedziela, 2 listopada 2014

Zupa z kurczakiem i pieczarkami



No i przekombinowałam wczoraj :-( niestety... może i było ciepło, ale stanie nad grobami w pantofelkach na szpileczkach okazało się lekką przesadą :-( no cóż, najwyraźniej wiek nie jest wyznacznikiem mądrości ;-) Zaparzyłam imbir i mam nadzieję wydobrzeć do jutra, bo z rana znów wyjeżdżam na szkolenie. 

Tymczasem na Mikserze Kulinarnym trwa moja akcja "Zupa na jesień" - uczestników akcji jest coraz więcej i ja postanowiłam coś ciekawego zaproponować :-) Zupa, którą Wam dziś proponuję jest przepyszna i sycąca - idealna na rozgrzewkę w jesienne dni :-) Chociaż prognoza długo terminowa jest dość optymistyczna ;-)


SKŁADNIKI

600 g fileta z kurczaka

200 g pieczarek

2 duże cebule

3 łyżki mąki pszennej

3 łyżki śmietany 18%

1,4 l wody

70 g masła

sól, pieprz, curry




Pieczarki i cebule kroimy w plasterki. Połowę masła rozpuszczamy na patelni, dodajemy cebule, solimy i smażymy przez chwilę, aż stanie się pięknie lśniąca; dodajemy pieczarki i dusimy pod przykryciem, aż cebula zmięknie. 
Fileta myjemy, oczyszczamy i kroimy w kostkę, a następnie bardzo dokładnie obtaczamy w mące. Rozpuszczamy w garnku drugą połowę masła, dodajemy mięso i obsmażamy, a następnie zalewamy wodą (1,3 l, a 100 ml odlewamy na potem) i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy uduszone pieczarki z cebulą, zmniejszamy płomień pod garnkiem i gotujemy (od czasu do czasu mieszając) do chwili aż mięso stanie się miękkie, a cebula prawie całkiem się rozgotuje. Pozostawione wcześniej 100 ml wody łączymy ze śmietaną i przyprawami, dokładnie mieszamy i wlewamy do gotującej się zupy, doprowadzamy do wrzenia i zdejmujemy z palnika.
Zupa na jesień

sobota, 1 listopada 2014

Rogaliki podwójnie dyniowe




Uwielbiam wszelkie herbatniki, rogaliki i inne ciasteczka... jeść też, ale głównie robić :-) I z tego co widzę to podobne zapędy ma też moje dziecko - nie opuszcza mnie nawet na krok gdy biorę się za robotę :-) no i trzeba przyznać, że ta wspólna praca jest bardzo owocna :-) Nastrój ostatnio dyniowy więc i moje ostatnie rogaliki też były dyniowe :-) i to podwójnie, bo puree z dyni znalazło się i w cieście i w nadzieniu :-) a wyszły tak kruche i delikatne, że coś wspaniałego :-) mmm... przepyszne... 


SKŁADNIKI

Ciasto:

3,5 szklanki mąki pszennej

250 g masła

2 cukry wanilinowe

1 łyżeczka proszku do pieczenia



Nadzienie:

125 g sera mascarpone


2 łyżki cukru trzcinowego

1/3 łyżeczki cynamonu

1/3 łyżeczki mielonego imbiru

1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej (jeśli będziecie ją ścierać z całej gałki to może być trochę mniej, bo jest bardziej aromatyczna niż ta kupowana od razu zmielona)


Dodatkowo:

1 jajko 

2 łyżki wody

trochę cukru trzcinowego




Składniki nadzienia wkładamy do salaterki i bardzo dokładnie mieszamy łyżką.
Wszystkie suche składniki ciasta mieszamy razem, a następnie dodajemy pokrojone na mniejsze kawałki masło i rozcieramy w dłoniach aż powstaną małe grudki. Dodajemy dynię i szybko zagniatamy ciasto. Dzielimy je na 6 równych kulek, a następnie każdą rozwałkowujemy na cienki placek (podsypując mąką), który kroimy na 6 trójkątów (tak jak pizzę). Na każdym kawałku rozsmarowujemy nadzienie i zaczynając od podstawy zwijamy rulonik, a następnie formujemy z niego kształt rogalika. 
Układamy rogaliki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy jajkiem roztrzepanym z wodą i posypujemy cukrem trzcinowym. Pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.   



Imieniny u cioci