sobota, 5 listopada 2016

Kaszotto jęczmienne z pieczarkami (i kurczakiem)



W prawdzie powietrze już ostre i jesienne, ale skoro między chmurami przebijają się słoneczne promienie, to trzeba to wykorzystać :-) My jedziemy zaraz do lasu, pospacerować, bo grzybiarze z nas kiepscy ;-) Ale wczoraj jadąc za miastem widziałam przy lasach ogromne ilości zaparkowanych samochodów. Dodam, że to podobno lasy grzybowe więc wniosek sam się nasuwa :-) Idąc więc tym tropem, polecam Wam moje ulubione kaszotto, które u mnie króluje w wersji z pieczarkami (niekoniecznie z kurczakiem), natomiast jeszcze lepsze wychodzi właśnie z grzybami leśnymi:-)   


SKŁADNIKI

1 szklanka kaszy jęczmiennej

3 łyżki masła klarowanego

ok. 300 g pieczarek

1 dużą cebula

2,5 - 3 szklanki wody

sól, pieprz

zielona pietruszka


ewentualnie:

gotowane mięso z kurczaka

rzodkiewki

pomidory




Kaszę przepłukujemy zimną wodą i zostawiamy na sitku. Pieczarki i cebulę kroimy w półplasterki. W głębokiej patelni rozgrzewamy masło, wkładamy cebulę, a po chwili pieczarki i chwilę dusimy (dosłownie 1 - 2 minuty, żeby tylko zmniejszyła się ich objętość). Następnie doprawiamy solą i pieprzem, dolewamy 0,5 szklanki wody i dusimy pod przykryciem aż cebula całkiem zmięknie. Dodajemy kaszę i dolewamy szklankę wody. Dalej dusimy pod przykryciem od czasu do czasu mieszając. Gdy kasza wchłonie wodę, dolewamy kolejną jej szklankę i znów dusimy mieszając (tak jak poprzednio). Jeśli po wchłonięciu wody kasza nadal jest twardawa, dolejcie resztę wody. Pamiętajcie jednocześnie, że kaszotto nie powinno być suche, a więc powinno wyglądać tak, jakby między ziarenkami kaszy znajdowały się niewielkie ilości sosu. 
Jeśli akurat macie gotowane mięso z kurczaka (np. z niedzielnego rosołu) możecie je dodać przed samym końcem gotowania, tak zęby zdążyło nabrać odpowiedniej temperatury, ale dodawanie mięsa nie jest konieczne. 
Gotowe kaszotto podajemy bezpośrednio po przygotowaniu, posypane zieloną pietruszką i ewentualnie pomidorami lub rzodkiewką. 

środa, 2 listopada 2016

Szybka konfitura z dyni



Leżała sobie dynia w lodówce więc postanowiłam coś z niej zrobić. Padło na szybką konfiturę, w tej ilości w jakiej ją zrobiłam, starczy na niedługo, zaledwie trzy małe słoiczki, ale zawsze możecie zwiększyć proporcje i przygotować więcej. Wtedy jednak pamiętajcie żeby słoiki zapasteryzować przed odstawieniem ich na zimę ;-) A taka złota konfiturka idealnie sprawdza się jako dodatek do sera białego, owsianki czy omletów :-)


SKŁADNIKI

2 szklanki dyni startej na drobnej tarce

1/2 szklanki wody

6 łyżek cukru

cynamon

aromat pomarańczowy




Wodę zagotowujemy z cukrem, a następnie dodajemy do syropu startą dynię (najlepiej zetrzyjcie ją na takiej tarce jakby drobna jarzynowa) i gotujemy na małym palniku do czasu aż dynia stanie się lekko przezroczysta. Wyłączamy gaz i odstawiamy garnek żeby konfitura wystygła. Po tym czasie ponownie dynię rozgrzewamy, dodajemy do niej cynamon i aromat, a następnie gorącą napełniamy słoiczki i zakręcamy. Odstawiamy do wystygnięcia.
Jeśli chcecie konfiturę przechować na dłużej, to po wystygnięciu pasteryzujcie słoiki przez 15 - 20 minut (w zależności od wielkości słoiczków).





wtorek, 1 listopada 2016

Kapusta z pomidorami



Dziś 1 listopada... Od kiedy kwiatki i znicze noszę na grób mojej mamy, to ten dzień nabrał jakiegoś innego wymiaru... a możne po prostu jestem coraz starsza i to stąd takie jego postrzeganie? No w każdym razie z dniem tym wiążą się też pewne rzeczy, które trwają niezmiennie... Otóż, gorąca kawa lub herbata po powrocie do domu, obowiązkowo ciasto i konkretne gorące danie przygotowane dzień wcześniej, tak żeby dziś tylko podgrzać i nie tracić czasu ;-) Moja babcia zwykle na taką okoliczność miała gołąbki, babcia mojego męża flaki, a u nas co roku jest coś innego ;-) Tym razem padło na fantastyczną, przepyszną kapustę z pomidorkami i kiełbasą - wczoraj wieczorem przygotowanie jej zajęło mi chwilę (bo gotowała się sama ;-) ), a dziś kilka minut odgrzewania i wszystkie zmarźluchy nakarmione do syta :-)  


SKŁADNIKI

1/2 główki białej kapusty

ok. 1/2 kg kiełbasy

3 cebule

1 łyżka smalcu

3 listki laurowe

3 ziela angielskie

300 ml przecieru pomidorowego

sól, pieprz

woda




Kapustę szatkujemy lub kroimy w paski, przekładamy do garnka i podlewamy gorącą wodą (mniej więcej do połowy wysokości kapusty). Dodajemy liski i ziele i gotujemy. Cebule i kiełbasę kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy smalec, dodajemy cebule, a gdy staną się lekko złote dodajemy kiełbasę i całość przez chwilę smażymy; dodajemy do kapusty. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i gotujemy na małym ogniu do czasu, aż kapusta będzie miękka. Dolewamy przecier, sól, pieprz i gotujemy jeszcze kilka minut. Wyłączamy i odstawiamy z palnika. 
Tak przygotowana kapusta bardzo dobrze smakuje z ziemniakami z wody lub świeżym pieczywem, a najlepsza jest następnego dnia :-)



wtorek, 25 października 2016

Kuchnia dla serca. Zdrowie z roślin - recenzja książki





Jakiś czas temu otrzymałam od wydawnictwa Publicat dwie bardzo ciekawe książki o tematyce związanej z kulinariami. Zastanawiałam się, która ciekawsza, którą powinnam opisać jako pierwszą i ostatecznie wygrała... mniejsza ;-) A tak na poważnie, to myślę, że w dobie dzisiejszej cywilizacji kwestia dbałości o własne zdrowie winna mieć jednak pierwszeństwo :-) A zatem dziś o książce "Kuchnia dla serca. Zdrowie z roślin" autorstwa Violetty Domaradzkiej i Roberta Zakrzewskiego. 

Pierwsza część książki to fakty medyczne poruszające problematykę takich chorób jak: nadciśnienie, miażdżyca, cukrzyca i otyłość. Zespół lekarzy opracowujących tę część bardzo precyzyjnie ale przystępnie dla każdego wyjaśnia zagrożenia płynące z nadmiaru cholesterolu, tkanki tłuszczowej czy wszelkich używek. Wskazują też jak ważny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu jest wysiłek fizyczny oraz umiejętny dobór konkretnej aktywności i konieczność konsultowania swych decyzji w tej kwestii z lekarzem. Ta część książki przybliży Wam też różnice między osobami stosującymi właściwie dobrane diety i uprawiającymi sport a osobami mało aktywnymi, niedbającymi o jakość swoich posiłków. 









Druga część - stosunkowo krótka względem pozostałych - to praktyczne porady jakie zmiany należy wprowadzić w domowym menu, by przyniosło to jak najwięcej zdrowotnych korzyści, dlaczego warto do swych codziennych rytuałów wprowadzić aktywność fizyczną.









I wreszcie część trzecia - najobszerniejsza i pełno w niej roślin (jak to na autorów wegan przystało). Znajdziecie tu przepisy na: koktajle, śniadania, zupy, dania główne, sałatki i desery. wszystko pyszne i zdrowe, lekki i pożywne. 









To co mnie najbardziej zachęciło do korzystania z umieszczonych w książce przepisów, to opis na początku każdego z nich głównego składnika danego przepisu i jego korzyści dla zdrowia. Upatrzyłam już sobie kilka ciekawych propozycji i wcześniej czy później na pewno je przygotuję :-) 








Mam nadzieję, że Wam książka też przypadnie do gustu i weźmiecie sobie do serca to, co w niej napisano...










sobota, 22 października 2016

Zupa dyniowa z soczewicą




No wiem... nie było mnie ho ho i trochę... Szczerze mówią to musiałam kilka spraw przemyśleć, poukładać, zweryfikować własne podejście do nich... ale mniejsza o to, najważniejsze, że jestem i nigdzie się już nie wybieram :-)
Przygotowałam dziś dla Was sycącą i niezwykle smaczną zupę :-) taką typowo jesienną w składnikach i kolorze :-) szkoda tylko, że za oknem jakoś tak ponuro i byle jak...


SKŁADNIKI

ok. 400 g dyni (obranej i bez pestek)

2 marchewki

1 pietruszka

3/4 szklanki soczewicy

1 cebula

2 łyżki masła

2 listki laurowe

3 ziela angielskie

woda

sól, pieprz




Warzywa obieramy i kroimy w kostkę. Cebulę podsmażamy na maśle. Pozostałe warzywa wkładamy do garnka, dodajemy soczewicę, podsmażoną cebulę, listki, ziele i zalewamy wodą (powinno jej być ok, 2 cm nad powierzchnię warzyw, chociaż jeśli lubicie rzadsze kremy, to możecie dodać więcej). Całość gotujemy aż warzywa zmiękną. Następnie wyjmujemy listki, ziele, a resztę miksujemy na gładki krem. Doprawiamy solą i pieprzem.
Zupę możecie podać samą, z dodatkiem grzanek albo groszku ptysiowego :-)



wtorek, 20 września 2016

Babeczki marchewkowe ze śliwkami



No i jesień... W sobotę przekonałam się o tym najlepiej jak się da - po niebie przesuwały się klucze dzikich kaczek jeden za drugim... widywałam to nie raz, ale takiej ilości odlatującego ptactwa jednorazowo to jeszcze nie... no i ta pogoda - coraz zimniejsza, bardziej mokra... aż się prosi żeby w domu pachniało śliwkami, cynamonem i w ogóle... Dlatego przygotowałam dla nas i dla Was babeczki marchewkowe ze śliwkami. Jak pachną... rozeszły się błyskawicznie i wcale się nie dziwię... 




SKŁADNIKI

2 szklanki marchewki startej na drobnej tarce

2 szklanki mąki pszennej

1 szklanka cukru

1 szklanka oleju

3 jajka

2 łyżki przyprawy do piernika

1 łyżka kakao

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka proszku do pieczenia

aromat pomarańczowy (kilka kropel)


dodatkowo:

20 - 25 sztuk śliwek węgierek

2 łyżki cukru

1/2 łyżeczki cynamonu




Marchewkę, jajka i olej mieszamy razem. W osobnym naczyniu mieszamy mąkę, sodę, przyprawę, kakao, proszek. Następnie mokre składniki przelewamy do suchych, dodajemy aromat pomarańczowy i mieszamy chwilę do połączenia składników. 
Śliwki kroimy na ćwiartki, usuwamy pestki, zasypujemy cukrem i cynamonem, a następnie odstawiamy na kilka minut.
Do foremek na babeczki - polecam Wam te aluminiowe od Gosia - sprytne patenty, ponieważ są wyższe i sztywniejsze od tradycyjnych papilotek, przez co babeczki nie wypływają z nich - nakładamy ciasto do 3/4 wysokości, na wierzchu każdej układamy porcję śliwek. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut.
Podajemy przestudzone, posypane cukrem pudrem. 



poniedziałek, 12 września 2016

Czekoladowe batoniki zbożowe



Dziś mam dla Was kolejną porcję batoników zbożowych, ale tym razem zdecydowanie czekoladowych. To za sprawą kakao, które w połączeniu z mlekiem waniliowych daje mieszankę wprost obłędną... Takie batoniki rewelacyjnie sprawdzą się jako element drugiego śniadania czy to w szkole czy w pracy :-)


SKŁADNIKI

po 3 łyżki płatków pełnoziarnistych: owsianych, orkiszowych, pszennych i jęczmiennych

po 2 łyżki kakao, mielonego siemienia lnianego, miodu

4 łyżki otrąb granulowanych (obojętnie jakich)

1/2 szklanki mleka sojowego waniliowego

1 jajko




Płatki, siemię, kakao i otręby mieszamy razem. W drugim naczyniu mieszamy mleko sojowe, jajko i miód. Następnie płynne składniki przelewamy do suchych i dokładnie mieszamy. Formujemy dowolne kształty batoników, układamy je na papierze do pieczenia i zapiekamy ok. 20 minut (mniejsze chwilę krócej, większe chwilę dłużej). Studzimy na kratce. 



niedziela, 11 września 2016

Zioła ogrodowe na zimę



Odkąd sięgnę pamięcią, to moja babcia zawsze mroziła zioła ogrodowe na zimę. Albo zalewała je wodą w foremkach do kostek lodu, albo pakowała do litrowych pojemników po lodach i tak zamrażała. 




Ja zdecydowanie wolę zamrażanie bez wody, w torebkach foliowych. Szczególnie dobrze sprawdzają się do tego celu woreczki z suwakiem Gosia - sprytne patenty. Wystarczy włożyć, zamknąć i zamrozić, a potem łatwo wyjąć tyle ile potrzeba i znów można spokojnie zamknąć :-) 




Czego więcej prócz woreczków potrzebujemy? Ziół... Pietruszka, koperek, nać selera, por... wszystko możecie zamrozić w ten sposób, by potem w zimie cieszyć się pięknym aromatem ziół prosto z ogródka, a nie sztucznie pędzonych z marketu... Natki myjemy, osuszamy, usuwamy wszelkie zanieczyszczenia, a potem możecie je posiekać (tak jak to widać na zdjęciach), albo zamrozić całe gałązki. 




Ja zawsze robię sobie dwie wersje, bo nie wiadomo do czego się przydadzą ;-) To do dzieła...



Śliwki z cynamonem



Zarzekałam się, że w tym roku nie robię przetworów, bo jeszcze z zeszłego stoją w piwnicy nie zjedzone, ale siła wyższa... trochę jednak zrobić muszę, bo nie byłabym sobą ;-) No więc padło na śliwki, bo lubię je w każdej wersji :-) Trochę zamroziłam - będą w zimie do knedli albo do ciasta, a trochę przesmażyłam, ale nie na takie klasyczne powidła, tylko rzadkie śliwki, przypominające bardziej konfiturę. Są rewelacyjne! Nie za słodkie, z delikatnym posmakiem cynamonu. W zimie będą idealne na śniadanie.


SKŁADNIKI

1,5 kg śliwek (najlepiej prawdziwych węgierek)

1,5 szklanki cukru

2 kawałki kory cynamonu (po ok. 8 cm długości)

3 - 4 łyżki wody




Śliwki drylujemy, wkładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy cukier, cynamon i wodę (to po to żeby śliwki nie przywarły po kilku pierwszych minutach smażenia, potem taka ilość wody spokojnie odparuje) i rozsmażamy przez 15 - 20 minut. Następnie wyłączamy i odstawiamy do następnego dnia. Po tym czasie znów rozsmażamy śliwki przez 15 - 20 minut (od czasu jak na powierzchni zaczną się pojawiać pęcherzyki powietrza), wyłączamy i odstawiamy do następnego dnia. I ponownie wszystkie czynności powtarzamy, wyjmujemy cynamon, a śliwki przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i odstawiamy do wystygnięcia. 



piątek, 9 września 2016

Zapiekanka ze szpinakiem i kurczakiem




Tak sobie myślę, że skoro weekend, to i rosół w niejednym domu zawita ;-) Dlatego postanowiłam podzielić się z Wam pomysłem na wykorzystanie właśnie mięsa z rosołu. U mnie ta zapiekanka powstała - jak większość - z przypadku: było mięso, były białka, a reszta jakoś sama się pojawiła... A zrobiłam ją tym chętniej, że miałam pod ręką foremki aluminiowe od Gosia - sprytne patenty, bo normalnie to nie cierpię szorowania foremek po zapiekankach :-( 




SKŁADNIKI

300 g makaronu

2 - 3 ugotowane udka z kurczaka

250 g świeżego szpinaku

3 łyżki oleju aromatyzowanego czosnkiem

3 białka

3 łyżki jogurtu naturalnego

1 łyżeczka kurkumy

1/2 łyżeczki soli himalajskiej

pieprz

starty parmezan lub grana padano

dodatkowo: łyżka oleju (dowolnego) 




Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu w lekko posolonej wodzie. Z udek obieramy mięso i dzielimy na niewielkie kawałki. Ze szpinaku usuwamy twardsze łodyżki, a listki drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy na nim szpinak. Jogurt, białka, kurkumę, sól i pieprz mieszamy razem. Formę do zapiekanek (ja tym razem wykorzystałam foremkę aluminiową od Gosia - sprytne patenty o wymiarze 27 x 17 cm - rewelacja! nie dość, że fantastycznie utrzymuje kształt zapiekanki, to jeszcze nie trzeba zmywać ;-) ) smarujemy lekko olejem i na jej dnie układamy ugotowany makaron, na rozkładamy równomiernie mięso, a następnie szpinak. Całość zalewamy przygotowanym sosem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 20 minut - sos powinien się ściąć. Po wyjęciu z piekarnika posypujemy zapiekankę serem i odstawiamy na 5 - 10 minut. Kroimy i jemy ;-)





czwartek, 8 września 2016

Sernik z jabłkami



Ciasta można piec na różne okazje, albo zupełnie bez okazji... i chyba te drugie zwykle robią większą furorę ;-) A to moje było upieczone "z okazji", na przyjęcie emerytalne mojego taty :-) tyle, że bez żadnego pomysłu... Zadzwonił w ostatniej chwili, że potrzebuje dobrego ciasta. Rozejrzałam się więc po kuchni i po lodówce i stwierdziłam, że za mało na sernik, za mało na szarlotkę, zanim pójdę na zakupy to jak nic się nie wyrobię. no i skleciłam z tego co było :-) Wyszło przepysznie, zniknęło momentalnie, ledwo zdążyłam zrobić zdjęcie ;-) Polecam Wam... na weekend...


SKŁADNIKI

Ciasto:

1,5 szklanki mąki pszennej

0,5 szklanki mąki ziemniaczanej

0,5 szklanki cukru pudru

100 g masła

1 jako

1 żółtko

1 cukier wanilinowy

1 łyżka kakao

1 łyżeczka proszku do pieczenia


Ser:

250 g sera białego (typu klinek lub z kostki)

250 g mascarpone

2 jajka

1 szklanka cukru pudru

1 budyń waniliowy bez cukru

1 cukier wanilinowy


Jabłka:

8 antonówek

6 łyżek cukru

cynamon (ilość wg uznania)

1/4 szklanki wody




Suche składniki mieszamy razem, następnie dodajemy masło starte na tarce jarzynowej i całość rozcieramy w dłoniach aż powstaną maluteńkie grudki (przypominające mokry piasek). Dodajemy jajko i żółtko i szybko zagniatamy ciasto (pamiętajcie, że ciasto kruche im dłużej jest zagniatane, tym po upieczeniu twardsze :-( a tu chodzi o to by ciastka były kruche). 1/3 ciasta odkładamy do lodówki, a pozostałą część rozwałkowujemy i wykładamy nią spód blaszki do pieczenia (moja 22 x 23 cm). 

Ser biały rozgniatamy jak najdrobniej widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Następnie wszystkie składniki masy serowej dokładnie mieszamy łyżką aż się połączą ze sobą (nie polecam miksowania, bo masa stanie się zbyt rzadka). 

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w mniejsze kawałki, a następnie wkładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy wodę i rozsmażamy na papkę. Dodajemy cukier i cynamon i odstawiamy by masa lekko przestygła.

Na przygotowane w foremce ciasto wykładamy masę serową, a na nią jabłka. Na wierzch ścieramy pozostawioną w lodówce część ciasta. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg) na 75 - 90 minut (sprawdźcie przed wyjęciem patyczkiem czy masa serowa jest upieczona). Podajemy sernik po całkowitym wystudzeniu, najlepiej schłodzony w lodówce. 







środa, 7 września 2016

Zupa z soczewicy z pomidorami




Co tam gotujecie w środku tygodnia? Jakieś wyszukane przepisy, niecodzienne czy coś szybkiego i sprawdzonego? Ja mam dla Was taką podpowiedź na dziś: Szybki i sprawdzony krem z soczewicy, a dla tych co jej dotąd nie jadali będzie od razu wyszukane ;-) Zupę robi się dosłownie chwilę, a jest przepyszna. No i przez to, że jest zmiksowana nawet największe niejadki nie mają się do czego przyczepić ;-) 


SKŁADNIKI

2 marchewki

2 pietruszki

1/3 selera

1 cebula

1 szklanka czerwonej soczewicy

1 l wody lub bulionu (może być też poniedzielny rosół ;-) )

2 duże pomidory

2 listki laurowe

2 ziela angielskie

sól, pieprz




Marchewkę, pietruszkę, selera i cebulę obieramy, kroimy w dowolne kawałki. Wkładamy do garnka i zalewamy wodą lub bulionem, dodajemy listki, ziele, sól i gotujemy do miękkości. Do miękkich warzyw dodajemy soczewicę i gotujemy aż całość zacznie się rozgotowywać. Pomidory obieramy ze skórki, kroimy w kostkę, wkładamy do rondelka z grubym dnem i lekko rozsmażamy, a następnie przekładamy do zupy. Całość zagotowujemy i następnie blendujemy na gładki krem. Doprawiamy pieprzem i w razie potrzeby jeszcze raz solą. 
Tak przygotowany krem możemy podać z kleksem jogurtu naturalnego, zieloną pietruszką, groszkiem ptysiowym lub grzankami. Ale zupa jest tak pyszna, że i bez tego tego towarzystwa też będzie Wam smakowała :-) 


wtorek, 6 września 2016

Ciastka z M&M's



W miniony piątek odbył się w szkole mojej córki (lub jak mówi ona sama w nowej szkole - bo jest w niej pierwszy rok) piknik rodzinny. Kto chciał mógł dostarczyć słodkości uświetniające zabawę :-) Więc zrobiłam takie właśnie jak tu widać ciastka - szybkie, proste, kruche - wręcz rozpływają się w ustach, a do tego przyciągające uwagę kolorami :-) A pomogła mi Gosia i jej sprytne patenty ;-) Nawet mój mąż się nimi zachwyca, tzn. patentami ;-) ciastek nie zdążył spróbować... 





SKŁADNIKI

3 szklanki mąki pszennej

1/2 szklanki mąki ziemniaczanej

1 szklanka cukru pudru

1 cukier wanilinowy

2 łyżki kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 jajka

2 żółtka

200 g masła

200 - 250 g cukierków M&M's






Suche składniki mieszamy razem, następnie dodajemy masło starte na tarce jarzynowej i całość rozcieramy w dłoniach aż powstaną maluteńkie grudki (przypominające mokry piasek). Dodajemy jajka i żółtka i szybko zagniatamy ciasto (pamiętajcie, że ciasto kruche im dłużej jest zagniatane, tym po upieczeniu twardsze :-( a tu chodzi o to by ciastka były kruche). Zawijamy ciasto w folię do żywności Gosia - sprytne patenty (jest fantastyczna, bo posiada przy pudełku gilotynkę, która bez problemu odcina potrzebny kawałek folii) i wstawiamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy ciasto dzielimy na części i każdą rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm potem wycinamy szklanką ciastka. Jeśli podczas wałkowania ciasto zaczyna się lepić do stolnicy, posypce ją delikatnie mąką. 




Następnie układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (polecam Gosia - sprytne patenty), na każdym układamy cukierki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 minut (termoobieg). Jeśli cukierki lekko popękają po wierzchu, to niczym się nie przejmujcie i tak są pyszne ;-)